GplustwitterfacebookYoutube
Tu nas znajdziesz

Dołącz do nas

Klub Wojsk Lądowych    Stara_Strona

Warto zobaczyć

  • twarze_nsr

     

  • patrol

  •  

    MSPO Kielce

    Wystawa_Sila_Zbrojnych

  • Swieto_WL_Superstacja

Wędrzyńskie "Szakale"
sobota, 19 czerwca 2010 10:10

foto14 czerwca 2010 roku na poligonie w Wędrzynie i 15-16 czerwca na terenie żagańskiego poligonu i obiektach szkoleniowych 34 BKPanc odbyły się zawody użyteczno-bojowe dla drużyn zmechanizowanych, zmotoryzowanych oraz ochrony i regulacji ruchu "Czarnej Dywizji".

Celem zawodów było wyłonienie najlepszej drużyny w 11 DKPanc. Podczas pierwszego dnia zmagań zawodnicy mieli za zadanie przejść labirynt na COZ (centralnym ośrodku zurbanizowanym), wykonać strzelanie w zasadzce oraz zająć wyznaczony rejon, w którym zorganizowali bytowanie. W tym dniu na prowadzenie wysunęła się drużyna z 2 batalionu zmotoryzowanego z 17 WBZ.

Drugi dzień zawodów rozpoczął się przegrupowaniem z Wędrzyna do Żagania. O godz. 8.00 na Pasie Ćwiczeń Taktycznych "Joanna" ukazało się 25 celi rozstawionych na odległościach od 100 do 500 metrów. Drużyny miały za zadanie przeprowadzić kierowanie ogniem. Rozpoczęła drużyna z 4 pułku przeciwlotniczego. Niestety w okrojonym składzie. Jeden z zawodników, starszy szeregowy Piotr Rosalski po pierwszym dniu nabawił się pęcherzy na stopach " Bardzo chciałem ukończyć zawody, ale okaleczone stopy nie pozwoliły mi pójść dalej. Już kilka lat służę w wojsku, ale nigdy nie musiałem przejść 30 kilometrów w jeden dzień. Za rok przygotuję się lepiej " - opowiada z żalem w głosie.

Dla przeciwlotników, którzy dopiero co zjechali z akcji przeciwpowodziowej, zawody użyteczno-bojowe okazują się barierą nie do pokonania. W sumie ze składu drużyny odpadło 4 zawodników. Pełen optymizmu dowódca drużyny kapral Paweł Lubiebiecki zachęca jak może i walczy do końca z pozostałą dwójką żołnierzy " Gdyby nie utrata 4 żołnierzy i naliczone punkty karne mielibyśmy dobre 6. miejsce " - zaznacza.

" W czasie zawodów można zdobyć punkty ujemne, w takich sytuacjach jak na przykład: "utrata" żołnierza w czasie wykonywania zadania, nie ukończenie konkurencji lub zatrzymanie przez patrol policji, Żandarmerii Wojskowej bądź przeciwnika. Każda konkurencja jest okazją do zdobycia punktów, których suma zadecyduje o wyłonieniu zwycięskiej drużyny" - przypomina kierownik zawodów major Marek Kociemba.

Jednak nie wszyscy żołnierze narzekali na stopy. Drużyna z 2 batalionu zmotoryzowanego bije rekordy prędkości. Trasy marszu pokonuje w tempie dwukrotnie szybszym od pozostałych, stąd przydomek nadany przez instruktorów "Charty", sami jednak wolą, by nazywać ich "Szakale" i zaznaczać ich przynależność do 5 kompanii zmotoryzowanej. Dowódca 5 kompanii zmotoryzowanej kapitan Damian Kidawa oraz jego zastępca porucznik Jacek Ćwięka mogą być dumni ze swoich żołnierzy. Zapytani w jaki sposób wyglądały przygotowania "Szakali" do zawodów, jednogłośnie zaznaczają " Na co dzień szkolenie w 2bzmot niczym nie różni się od konkurencji ocenianych w zawodach" - to tłumaczy dobry nastrój i uśmiechy na twarzach żołnierzy 5 kompanii nawet po kilkudziesięciu kilometrach wyczerpującego marszu.

Atmosfera zawodów, mimo rywalizacji, była przyjazna. Nie tylko zawodnicy, ale i organizatorzy kibicowali jedynej kobiecie, która wzięła udział w zawodach i swoją determinacją motywowała kolegów z wszystkich drużyn. Kapral Katarzyna Bręk z 11 batalionu dowodzenia przemaszerowała ponad 70 kilometrów, wykonywała te same zadania, co jej koledzy, a ponadto oprócz wyposażenia osobistego nosiła dwa rodzaje broni: granatnik przeciwpancerny i pistolet maszynowy. Sama nie szuka rozgłosu i pozostaje skromna "Do zawodów wytypowała mnie pani porucznik Zając, dowódca plutonu, w którym służę. Wiele zawdzięczam moim kolegom z drużyny, którzy wpierają mnie na każdym kroku" - opowiada.

Podczas trójboju, który był ostatnią konkurencją w drugim, najintensywniejszym dniu zawodów, drużyna z 11 batalionu dowodzenia pokazała, co oznacza praca zespołowa. Gdy jednemu z zawodników zabrakło sił w podnoszeniu 17,5 kilogramowego ciężarka, szeregowy Dariusz Jasik ruszył z pomocą. Obecny na zawodach Dowódca 11 DKPanc generał dywizji Mirosław Różański, nie pozostał obojętny na takie zachowanie szeregowego. W dowód uznania za ofiarność szeregowy Jasik otrzymał pamiątkową monetę. "Jesteśmy wdzięczni naszemu dowódcy, że był z nami w takim momencie, gdy niektórzy mieli już dosyć. Jego obecność podtrzymała nas na duchu i dodała energii na kolejny dzień"- podkreślają zawodnicy.

Trzeciego, ostatniego dnia zawodów drużyny wykonały marsz kondycyjny według mapy z zadaniem uchwycenia i zabezpieczenia lądowiska dla sił głównych batalionu. Podczas tej konkurencji żołnierze przeprawiali się przez rzekę Kwisę. Zawody zakończyły się uroczystym wręczeniem pucharu dla zwycięskiej drużyny, którą okazała się drużyna wędrzyńskich "Szakali".

Tekst i zdjęcia: por. Joanna NOWAKOWSKA