| Wędrzyńskie "Szakale" |
| sobota, 19 czerwca 2010 10:10 | |||
|
Celem zawodów było wyłonienie najlepszej drużyny w 11 DKPanc. Podczas pierwszego dnia zmagań zawodnicy mieli za zadanie przejść labirynt na COZ (centralnym ośrodku zurbanizowanym), wykonać strzelanie w zasadzce oraz zająć wyznaczony rejon, w którym zorganizowali bytowanie. W tym dniu na prowadzenie wysunęła się drużyna z 2 batalionu zmotoryzowanego z 17 WBZ. Drugi dzień zawodów rozpoczął się przegrupowaniem z Wędrzyna do Żagania. O godz. 8.00 na Pasie Ćwiczeń Taktycznych "Joanna" ukazało się 25 celi rozstawionych na odległościach od 100 do 500 metrów. Drużyny miały za zadanie przeprowadzić kierowanie ogniem. Rozpoczęła drużyna z 4 pułku przeciwlotniczego. Niestety w okrojonym składzie. Jeden z zawodników, starszy szeregowy Piotr Rosalski po pierwszym dniu nabawił się pęcherzy na stopach " Bardzo chciałem ukończyć zawody, ale okaleczone stopy nie pozwoliły mi pójść dalej. Już kilka lat służę w wojsku, ale nigdy nie musiałem przejść 30 kilometrów w jeden dzień. Za rok przygotuję się lepiej " - opowiada z żalem w głosie. Dla przeciwlotników, którzy dopiero co zjechali z akcji przeciwpowodziowej, zawody użyteczno-bojowe okazują się barierą nie do pokonania. W sumie ze składu drużyny odpadło 4 zawodników. Pełen optymizmu dowódca drużyny kapral Paweł Lubiebiecki zachęca jak może i walczy do końca z pozostałą dwójką żołnierzy " Gdyby nie utrata 4 żołnierzy i naliczone punkty karne mielibyśmy dobre 6. miejsce " - zaznacza. " W czasie zawodów można zdobyć punkty ujemne, w takich sytuacjach jak na przykład: "utrata" żołnierza w czasie wykonywania zadania, nie ukończenie konkurencji lub zatrzymanie przez patrol policji, Żandarmerii Wojskowej bądź przeciwnika. Każda konkurencja jest okazją do zdobycia punktów, których suma zadecyduje o wyłonieniu zwycięskiej drużyny" - przypomina kierownik zawodów major Marek Kociemba. Jednak nie wszyscy żołnierze narzekali na stopy. Drużyna z 2 batalionu zmotoryzowanego bije rekordy prędkości. Trasy marszu pokonuje w tempie dwukrotnie szybszym od pozostałych, stąd przydomek nadany przez instruktorów "Charty", sami jednak wolą, by nazywać ich "Szakale" i zaznaczać ich przynależność do 5 kompanii zmotoryzowanej. Dowódca 5 kompanii zmotoryzowanej kapitan Damian Kidawa oraz jego zastępca porucznik Jacek Ćwięka mogą być dumni ze swoich żołnierzy. Zapytani w jaki sposób wyglądały przygotowania "Szakali" do zawodów, jednogłośnie zaznaczają " Na co dzień szkolenie w 2bzmot niczym nie różni się od konkurencji ocenianych w zawodach" - to tłumaczy dobry nastrój i uśmiechy na twarzach żołnierzy 5 kompanii nawet po kilkudziesięciu kilometrach wyczerpującego marszu. Atmosfera zawodów, mimo rywalizacji, była przyjazna. Nie tylko zawodnicy, ale i organizatorzy kibicowali jedynej kobiecie, która wzięła udział w zawodach i swoją determinacją motywowała kolegów z wszystkich drużyn. Kapral Katarzyna Bręk z 11 batalionu dowodzenia przemaszerowała ponad 70 kilometrów, wykonywała te same zadania, co jej koledzy, a ponadto oprócz wyposażenia osobistego nosiła dwa rodzaje broni: granatnik przeciwpancerny i pistolet maszynowy. Sama nie szuka rozgłosu i pozostaje skromna "Do zawodów wytypowała mnie pani porucznik Zając, dowódca plutonu, w którym służę. Wiele zawdzięczam moim kolegom z drużyny, którzy wpierają mnie na każdym kroku" - opowiada. Podczas trójboju, który był ostatnią konkurencją w drugim, najintensywniejszym dniu zawodów, drużyna z 11 batalionu dowodzenia pokazała, co oznacza praca zespołowa. Gdy jednemu z zawodników zabrakło sił w podnoszeniu 17,5 kilogramowego ciężarka, szeregowy Dariusz Jasik ruszył z pomocą. Obecny na zawodach Dowódca 11 DKPanc generał dywizji Mirosław Różański, nie pozostał obojętny na takie zachowanie szeregowego. W dowód uznania za ofiarność szeregowy Jasik otrzymał pamiątkową monetę. "Jesteśmy wdzięczni naszemu dowódcy, że był z nami w takim momencie, gdy niektórzy mieli już dosyć. Jego obecność podtrzymała nas na duchu i dodała energii na kolejny dzień"- podkreślają zawodnicy. Trzeciego, ostatniego dnia zawodów drużyny wykonały marsz kondycyjny według mapy z zadaniem uchwycenia i zabezpieczenia lądowiska dla sił głównych batalionu. Podczas tej konkurencji żołnierze przeprawiali się przez rzekę Kwisę. Zawody zakończyły się uroczystym wręczeniem pucharu dla zwycięskiej drużyny, którą okazała się drużyna wędrzyńskich "Szakali".
|












