| Kanada pachnąca... spadochronem |
| czwartek, 29 lipca 2010 14:13 | |||
|
Żołnierze z Krakowa, Gliwic i Bielska-Białej zostali zaproszeni przez kanadyjskich spadochroniarzy z Centrum Szkolenia Specjalistycznego Wojsk Lądowych Kanady (Canadian Forces Land Advance Warfare Center) zlokalizowanej w Trenton, którzy podobne szkolenie w Polsce przeszli na początku czerwca. Pobyt za oceanem umożliwił żołnierzom z 6 BPD zapoznanie się z metodami szkolenia spadochronowo-desantowego w armii kanadyjskiej, zabezpieczeniem procesu szkolenia i praktycznego wykonywania skoków. Oprócz Polaków i Kanadyjczyków w przedsięwzięciu tym udział wzięli także przedstawiciele jednostek spadochronowych Niemiec i Stanów Zjednoczonych. W czasie szkolenia żołnierze wykonywali skoki na spadochronach niesterowanych z samoczynnym systemem otwarcia (CT-1) oraz ze spadochronami z wolnym systemem otwarcia (CT-6). Spadochroniarze desantowali się z dwóch typów samolotów: CASA C-212 Aviocar i C-130 Hercules oraz ze śmigłowca Bell CH-146 Griffon na dwa zrzutowiska, z których jedno zlokalizowane było na lądzie zaś drugie na wodach jeziora Ontario. Pewną nowość dla żołnierzy Brygady stanowiły skoki do wody ze śmigłowca lecącego parę metrów nad lustrem wody tzw. heli – casting. Właśnie skoki do wody stanowiły zasadniczą część szkolenia w Kanadzie. „Zagadnienia dotyczące desantowania do wody z wykorzystaniem spadochronów oraz wolnych zrzutów ze śmigłowców, doskonale wpisała się w podejmowane w 6 BPD działania mające na celu zintensyfikowanie szkolenia wodnego, zwłaszcza w odniesieniu do pododdziałów rozpoznawczych i zabezpieczenia desantowania" - podsumowuje ten etap szkolenia zastępca dowódcy brygady pułkownik Tomasz Piekarski, który przewodniczył polskiej delegacji. Pobyt za oceanem był jednak nie tylko okazją do wspólnych skoków spadochronowych, ale przede wszystkim do zapoznania się z kanadyjskim systemem szkolenia spadochronowego, używanym tam sprzętem oraz wymiany doświadczeń w zakresie zrzutów osób i ładunków. „Praktyczne desantowanie pozwoliło naszym żołnierzom na porównanie sprzętu spadochronowego kanadyjskiego z rodzimym, co wypadło korzystnie dla naszych spadochronów. Szczególnie cenne okazały się doświadczenia związane z desantowaniem z samolotu C-130 „Hercules", wobec aktualnie trwających w SZ RP pracach nad rozpoczęciem wykonywania skoków z tych samolotów, będących już na wyposażeniu polskiego lotnictwa" - wyjaśnia pułkownik Piekarski i dodaje „Mamy nadzieję, że wymiana szkoleniowa pomiędzy naszymi armiami będzie kontynuowana, zwłaszcza w zakresie zrzutów towarowych oraz szkolenia arktycznego w czym partnerzy kanadyjscy mają duże doświadczenia". Na zakończenie szkolenia każdy z polskich spadochroniarzy otrzymał odznakę skoczka spadochronowego armii kanadyjskiej – charakterystyczne „skrzydełka" przedzielone czaszą spadochronu na której zawieszony jest czerwony klonowy liść. Tekst i zdjęcia: kpt. Marcin Gil
|









