| Spotkanie z kawalerem Orderu VM |
| wtorek, 03 sierpnia 2010 09:19 | |||
|
Dla upamiętnienia losów 11 batalionu dowodzenia (11bdow) na początku czerwca 2010 roku ukazała się książka o łącznościowcach z Żagania. Pojawiły się pierwsze pozytywne recenzje i oceny. Rozdzwoniły się telefony z całej Polski z pytaniami o możliwość pozyskania, chociaż jednego egzemplarza na pamiątkę lub prezent dla ojca, syna, brata, którzy służyli w batalionie. „Liczne próby kontaktu i rozmowy z byłymi żołnierzami oraz członkami ich rodzin o książce utwierdziły mnie w przekonaniu, że ta publikacja była potrzebna, że należała się tym wszystkim łącznościowcom, którzy służyli i pracowali w ciągu kilku dziesięcioleci w tej jednostce wojskowej" - wyznał autor książki major Wiesław Chłopek. Wśród osób zainteresowanych uzyskaniem książki, a i niezwykle pomocną przy jej opracowaniu był starszy chorąży sztabowy w stanie spoczynku Bronisław Weltrowski z Żagania. Dzięki niemu udało się trafić na ślad najstarszego żyjącego łącznościowca z 34 samodzielnej kompanii dowodzenia pułkownika w stanie spoczynku Antoniego Sobeckiego. „Zaraz po przeprowadzeniu rozmowy telefonicznej wiedziałem, że muszę odwiedzić mieszkającego we Wrocławiu pułkownika Sobeckiego. Posiadał on bowiem wiedzę o początkach opisanej przeze mnie jednostki wojskowej, zbiór zdjęć oraz wspaniałą pamięć, co rzadko się zdarza, kiedy ma się ponad 80 lat" - powiedział major Chłopek. Spotkanie to dla autora książki było niezwykle nobilitującym przeżyciem. Pułkownik w stanie spoczynku Antoni Sobecki jest jednym z dziesięciu członków Klubu Kawalerów Orderu Wojennego Virtuti Militari we Wrocławiu. Na to najwyższe odznaczenie bojowe zasłużył wieloma śmiałymi i ryzykownymi działaniami na froncie II wojny światowej, a zwłaszcza przed forsowaniem Odry. Wówczas w stopniu chorążego, Sobecki między innymi odtworzył łączność z jednym z pierwszorzutowych pułków piechoty przechodząc przez pole minowe. W innej sytuacji wyniósł swojego żołnierza, który był ciężko ranny spod zmasowanego ognia broni maszynowej. „To nie codzienność móc porozmawiać z Kawalerem Krzyża Orderu Wojennego Virtuti Militari, tacy ludzie tworzą nie tylko historię 11 batalionu dowodzenia, ale także i historię naszego kraju. O ich bohaterskich czynach młodzież uczy się w szkole"- podkreślił major Chłopek. ********* Antoni SOBECKI urodził się w 1925 roku we wsi Krynickie na Białostocczyźnie, w rodzinie wielodzietnej. Był piątym, najmłodszym synem państwa Sobeckich. Jego bracia: Michał, Stanisław, Józef i Jan służyli w 1939 roku w Wojsku Polskim. Dwóch z nich znalazło się w niewoli radzieckiej, o kolejnym nie było żadnych informacji. W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 roku wraz z matką i bratem Stanisławem zostali wywiezieni na Syberię, początkowo do Pietropawłowska, a następnie 200 km dalej do wsi Nowodworowka. Warunki życia były bardzo ciężkie: głód, choroby, niska temperatura. Pracował przy budowie linii kolejowej. 28 sierpnia 1943 roku w Sielcach nad Oką jako ochotnik otrzymał przydział do samodzielnej kompanii łączności 2. Dywizji Piechoty. Tam szkolił się i poznał tajniki łączności. Za dobre wyniki w szkoleniu awansował na stopień kaprala i przeniesiony został na stanowisko szefa stacji meldunkowej dywizji. Następnie wraz z dywizją przemierzył szlak: Kiwerce, Smoleńsk, Bug. Za Lublinem został ciężko ranny. Po wyjściu ze szpitala dotarł pod Warkę do swojej kompanii. Później uczestniczył w walkach o Warszawę oraz został skierowany do szkoły oficerskiej w Mińsku Mazowieckim. Po promocji, w dniu 3 marca 1944 roku, chorążego SOBECKIEGO skierowano na stanowisko dowódcy plutonu telefonicznego 1. Warszawskiej Brygady Kawalerii. Z tą brygadą dotarł aż do Łaby. Powojenne losy ... Jesienią 1946 roku rozpoczął służbę wojskową w Żarach w 34. samodzielnej kompanii łączności będącej w składzie 11. Dywizji Piechoty. Jak wspomina był to najlepszy jego okres służby. Pomimo swojego sędziwego wieku pamięta doskonale okres przeformowania kompanii w 34. batalion łączności, miejsce stacjonowania pododdziału oraz dowódców jednostki: kpt. Józefa Wesołowskiego, por. Stanisława Lewandowskiego i kpt. Adama Gindę. Koszary żarskie były zniszczone przez wojska Armii Czerwonej. Szkolenie wojskowe odbywało się na poligonie w Biedrusku. Trwało kilka miesięcy, żołnierze zakwaterowani byli w ziemiankach i namiotach. Tutaj w Żarach podkreśla ukończył szkołę średnią. W Żarach zajmował stanowisko dowódcy kompanii radio. Posiadał wówczas stopień porucznika, a następnie kapitana. W 1950 roku wraz z 34. batalionem łączności przeniósł się do garnizonu w Żaganiu, przy ul. Dworcowej. Przez następne kilkanaście lat służył w różnych jednostkach Śląskiego Okręgu Wojskowego (ŚOW). W 1952 roku objął obowiązki szefa sztabu 41. batalionu łączności w 10. Dywizji Pancernej w Opolu, a w 1954 roku został wyznaczony na stanowisko szefa łączności 27. pułku zmechanizowanego w Kłodzku. W międzyczasie ukończył zaocznie Wydział Budownictwa Lądowego Politechniki Wrocławskiej. Służbę wojskową zakończył w Delegaturze Szefostwa Wojsk Inżynieryjno-Budowlanych ŚOW w 1973 roku. Tekst: por. Joanna Nowakowska Zdjęcia: zbiory płk. Antoniego Sobeckiego, mjr Wiesław Chłopek
|












