| Mentorzy na strzelaniu |
| środa, 11 sierpnia 2010 13:26 | |||
|
Tak 10 sierpnia 2010 roku rozpoczęły się zajęcia ze strzelania sytuacyjnego zespołów doradczo-łącznikowych OMLT z 10 Brygady Kawalerii Pancernej, przygotowujących się do udziału w VIII zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Są to ostatnie zajęcia ogniowe zespołów OMLT przed wyjazdem w połowie sierpnia 2010 roku na kilkutygodniowe szkolenie do Niemiec, gdzie dalej ich żołnierze będą się szkolić wspólnie z żołnierzami armii Stanów Zjednoczonych. „Szkolenie ogniowe jest niezwykle ważne a dziś to ostatni sprawdzian zgrania wszystkich zespołów OMLT. Przede wszystkim chodzi o zgranie grup ochrony jak i mentorów, którzy razem będą wykonywać zadania podczas patroli” - opisywał podpułkownik Artur Łagoda, dowódca OMLT2. Żołnierze „Czarnej Dywizji” prowadzą patrol w kierunku pola tarczowego. Pojawiają się pierwsze cele. Najpierw ogniem odpowiada broń pokładowa, KTO „Rosomak” oraz Hummvee - popularnych „hamerów”. Po tym jak pojawiają się w niewielkiej odległości cele przypominające sylwetką człowieka, dowódca wydaje komendę do opuszczenia pojazdów. Żołnierze wysypują się na zewnątrz zajmując miejsca po jego prawej i lewej stronie. Padają kolejne komendy, wszyscy przyjmują dogodną postawę strzelecką i otwierają ogień ze swej broni osobistej. Kolejne tarcze zostają trafione, wszystko dzieje się szybko i dynamicznie. Podczas ostrzału oponent zrywa kontakt ogniowy i odchodzi, tę sytuację symulują pokazujące się tarcze w innym miejscu. Wymusza to na dowódcy patrolu również wykonywanie manewru tak, by móc kontynuować ostrzał. Wszystko to z użyciem „ostrej amunicji”. Przeciwnik na tej rubieży został zneutralizowany. Padają kolejne komendy. Żołnierze wstają i po kolei zajmują miejsca w swych pojazdach. Jednak już po chwili sytuacja powtarza się, tarcze pojawiają się po raz kolejny i znów kanonada strzałów. „Tego typu zajęcia, kiedy wszyscy musimy ze sobą współdziałać są doskonałym sposobem na to, byśmy się lepiej poznali. Od tego jak się zachowamy w sytuacji trudnej, czy zagrożenia w rejonie misji może wiele zależeć” - relacjonuje kapitan Waldemar Brzozowski, oficer OMLT. Tekst i zdjęcia: kpt. Artur Pinkowski
|












