| Zwiadowcy pomagali w Radomierzycach |
| środa, 11 sierpnia 2010 13:53 | |||
|
W niedzielę (8 sierpnia) skoro świt żagańscy zwiadowcy zostali wezwani do jednostki, by ruszyć do pomocy w walce z żywiołem. Wtedy nie wiedzieli jak długo przyjdzie im ratować ludzki dobytek i usuwać skutki powodzi. Pierwszego dnia w m. Lasów próbowali uchronić przed zalaniem gospodarstwa domowe, najwięcej jednak pracy włożyli przy nasypie kolejowym, który tworzył naturalną barierę dla wody i niestety nie wytrzymał jej naporu. Powstała wyrwa o długości około 50 m. Żołnierze z 10brSK próbując uratować nasyp układali worki z piaskiem, nie wiedząc czy ich działania zakończą się sukcesem. Sytuacja wyglądała beznadziejnie, ale zwiadowcy nie zwątpili i w pocie czoła pracowali. Po jednym dniu ubrania, a zwłaszcza buty do niczego się nie nadawały. Podczas gdy większe jednostki wojskowe przygotowują odwody i mają możliwości luzowania swoich żołnierzy, zwiadowców, których z końcem roku czeka rozformowanie jednostki pozostała garstka. Aby zabezpieczyć potrzeby żołnierzy biorących udział w akcji ratunkowej trzeba przywozić produkty z Żagania. Z pierwszym transportem wody, chleba, mundurów, obuwia i rękawic roboczych ruszył osobiście dowódca 10brSK podpułkownik Wiesław Marszałek. „W obliczu tragedii jaka spotkała mieszkańców zalanych terenów nie można pozostać obojętnym, dlatego wysłałem tylu żołnierzy, ilu się dało. W Żaganiu została tylko nieliczna grupa zabezpieczająca funkcjonowanie jednostki” - opowiada podpułkownik Marszałek. W poniedziałek i wtorek (9 i 10 sierpnia) żołnierze z batalionu pomagali usuwać skutki powodzi w Radomierzycach. „Pierwszego dnia oczyszczaliśmy kościół z mułu i błota, wynosiliśmy ławki i cały dobytek, następnie skierowano nas do obiektów użyteczności publicznej, cały czas pomagaliśmy mieszkańcom Radomierzyc w ich domostwach. Niestety niewiele udało się uratować. Czekamy na kolejne zadania, pójdziemy pomagać tam, gdzie nas potrzebują - mówi dowódca grupy młodszy chorąży sztabowy Robert Kiszczak. Żagańscy zwiadowcy zawsze bardzo dobrze wykonywali postawione im zadania. Udział w akcji ratowniczej po raz kolejny ukazał ich pełne zaangażowania i poświęcenia oblicze. „Z obowiązku obrony Ojczyzny będziemy wywiązywać się wzorowo do końca istnienia jednostki, a nawet jeden dzień dłużej” - zapewnia dowódca batalionu.
Tekst: por. Tomasz Nowakowski
|












