| Maszerowali w Holandii |
| piątek, 20 sierpnia 2010 07:42 | |||
|
Każdego roku, w lipcu w okolicach Nijmegen zbierają się tłumy zwolenników aktywnego spędzania czasu. Wielbiciele marszów z całego świata ściągają w ten rejon Europy, by wziąć udział w jednej z największych imprez sportowych na świecie. Corocznie w imprezie bierze udział kilkadziesiąt tysięcy osób. W tym roku do marszu przystąpiło około 45 tys. osób, w tym około 6 tys. żołnierzy z 24 krajów. Marsz, w zależności od kategorii (cywilna, wojskowa) odbywa się na dystansie 4x50km lub 4x40km lub 4x30km. Oficerowie „Czarnej Dywizji” startowali w kategorii 4x40 km, gdzie dodatkowym utrudnieniem był plecak, którego waga sięgała około 20 kg. „Pokonanie codziennie tak długiego dystansu jest naprawdę dużym wyzwaniem”- przyznaje porucznik Kopertowski. Ostatni dzień marszu, zwany „Dniem Gradioli” jest najważniejszy dla wszystkich uczestników. Tego dnia wszyscy, biorący udział w czterodniowej pieszej imprezie, są uroczyście witani w Nijmegen. Każdy, kto ukończył marsz otrzymuje pamiątkowy medal. Kapitan Dariusz Huryń już po raz czwarty odbierał medal za pomyślne ukończenie „Czterodniowego Marszu”. „To bardzo dobra okazja do zmierzenia się ze swoimi słabościami, ale przede wszystkim poznania wielu interesujących ludzi czy wymiany doświadczeń z żołnierzami z innych krajów”– zaznacza porucznik Kopertowski, który po raz pierwszy wziął udział w imprezie. Marsz dla oficerów był również okazją do wspomnienia i oddania czci polskim żołnierzom: 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej dowodzonej przez generała brygady Stanisława Sosabowskiego i 1 Czarnej Dywizji Pancernej dowodzonej przez generała broni Stanisława Maczka, którzy walczyli i polegli w tamtych rejonach Europy w trakcie II wojny światowej. Tekst: ppor. Magdalena Goliszek
|












