GplustwitterfacebookYoutube
Tu nas znajdziesz

Dołącz do nas

Klub Wojsk Lądowych    Stara_Strona

Warto zobaczyć

  • twarze_nsr

     

  • patrol

  •  

    MSPO Kielce

    Wystawa_Sila_Zbrojnych

  • Swieto_WL_Superstacja

Odwiedziny u rannych saperów
czwartek, 09 września 2010 12:36

thumb_img_5120Wraz z rodziną st. kpr. Krzysztofa Polusika: mamą Józefą, ojcem Krzysztofem, żoną Pauliną i malutkim, jednorocznym synem Jakubem - delegacja żołnierzy 2 Mazowieckiej Brygady Saperów odwiedziła rannych w Afganistanie polskich saperów, leżących obecnie w Amerykańskim Centrum Medycznym w Landstuhl/Ramstein, Niemcy.

St. kpr. Krzysztof Polusik z kazuńskiej Brygady wraz ze swoim kolegą z 1 Batalionu Drogowo-Mostowego w Dęblinie st. kpr. Michałem Lechem jadąc swoim MRAP-em w składzie konwoju logistycznego dostali postrzał z ręcznego granatnika RPG w miejscowości Arezu, ok. 16 km na południowy – wschód od bazy Ghazni.

Rannym żołnierzom przekazano życzenia szybkiego powrotu do zdrowia od Dowódcy Wojsk Lądowych gen.broni Zbigniewa Głowienki, Szefa Inżynierii Wojskowej gen  dyw. Janusza Lalki, od pełniącego obowiązki dowódcy 2 Mazowieckiej Brygady Saperów płk Andrzeja Dutki, dowództwa i żołnierzy 2 Mazowieckiej Brygady Saperów.

Wyraźnie szczęśliwy (chociaż nie zaskoczony, bo żona cały czas składała „meldunki” z trasy) Krzysiek Polusik nareszcie mógł się przywitać z 14-miesięcznym synem Jakubem, uściskać żonę i kochających rodziców.

Rodzina Michała i jego ukochana Agnieszka dojadą w najbliższych dniach.

Nasi chłopcy powoli wracają do zdrowia pod troskliwą opieką personelu medycznego amerykańskiego centrum. Pamiętają wszystko z chwili zamachu, licytując się detalami akcji ratowniczej. Podkreślają, że mieli „dużo szczęścia w nieszczęściu”, ponieważ zamachowiec strzelał z dystansu ok. 30m. Stan dzielnych saperów jest coraz lepszy, niemniej jednak, czeka ich długa rehabilitacja postrzelonych nóg.

Równie szczęśliwa jest Krzyśka rodzina, śmiejąc się poprzez łzy, że może być tak blisko swojego syna, męża i ojca. Tylko mały Jakub początkowo dosyć powściągliwie podchodził do taty, widząc jego (afgańską jeszcze) brodę i bandaże. Na drugi dzień, po ogoleniu brody, nieufność syna znikła całkowicie, a na buzi pokazał się szelmowski uśmiech zaciekawienia nowościami jego małego świata. Coś nam się wydaje, że skomplikowana aparatura medyczna jest w wielkim niebezpieczeństwie… Szczególnie ta ze święcącymi lampkami…Ale dzieci żołnierzy są tutaj na specjalnych prawach.

Państwo Polusikowie zakwaterowani są w tzw. Fisher House, odległym o ok. 80m od szpitala, mogą więc odwiedzać „swojego żołnierza” praktycznie całą dobę.

Czuwający nad chłopcami Polski Zespół Łącznikowy z Air Base   Ramstein w składzie: ppłk Zenon Piłat, mjr Tomasz Górka, mł. chor. sztab. Krzysztof Kiełbasa, mł. chor. Janusz Pachacz i sierż. Piotr Bartkiewicz robią wszystko, aby pomóc naszym chłopakom, leżącym w Landstuhl, załatwiając wszystkie potrzeby życiowe zarówno rannych żołnierzy jak ich rodzin.

Wszędobylski Krzysiek Kiełbasa czekał na nas już przy zjeździe z autostrady niedaleko Kaiserslautern, przejmując dowodzenie nad całą grupą, którą następnie sprawnie rozlokował w hotelu. W biegu załatwiając formalności przepustek i pozwoleń doprowadził najbliższych żołnierzy już po ok. 30 min. do ich łóżek.

Widać było, że polscy „łącznikowi” są tu zarówno znani, jak i lubiani. Uśmiechem, czasem miniaturką polskiej flagi, ale głównie swoim profesjonalizmem w znajomości procedur bazy - załatwiają wszystko w mgnieniu oka.

Przekazując pamiątki z 2 Brygady Saperów, mogliśmy przekazać też to co chyba dla st.kpr. Krzysztofa Polusika  najważniejsze, powtarzając za dowódcą Brygady płk Andrzejem Dutką jego słowa: „Czekamy na Ciebie, niezależnie od Twojego stanu zdrowia, miejsce w Brygadzie jest zarezerwowane”.

Faktycznie po takim zapewnieniu Krzysiek może myśleć tylko o swoim zdrowiu…

Tekst: kpt. Andrzej Górka
Foto:  2BSap