| Wszechobecna logistyka |
| piątek, 01 października 2010 11:23 | |||
|
Jako jedni z pierwszych na poligonie w Bemowie Piskim pojawili się żołnierze 1. Pomorskiej Brygady Logistycznej. Powierzono im przygotowanie zaplecza dla pozostałej części wojsk biorących udział w ćwiczeniu Anakonda 2010. W ciągu jednego dnia, żołnierze na piskim poligonie zbudowali tzw. Wysuniętą Grupę Wsparcia (WGW), czyli coś na kształt małej bazy wojskowej. Miejsce, gdzie oprócz zaplecza socjalnego dla żołnierzy, znajduje się także zaplecze do obsługi technicznej pojazdów i sprzętu jaki wykorzystywany jest podczas ćwiczenia. Ochrona mienia i ludzi W rejonie, gdzie znajdują się punkty WGW bardzo ważna jest zarówno ochrona ludzi, jak i mienia. Stąd m.in. liczne posterunki i punkty kontroli, rozstawieni co kilkadziesiąt metrów obserwatorzy oraz liczne stanowiska obrony przeciwlotniczej. Już w trakcie rozwijania poszczególnych punktów WGW bydgoscy logistycy musieli w ramach ćwiczeń równolegle przeprowadzić działania związane z ochroną bazy. Jako jedni z pierwszych działania prowadzili żołnierze pododdziałów odpowiedzialnych za ubezpieczenie. W pewnym momencie okazało się bowiem, że w rejon gdzie zgrupowane jest wojsko zbliża się auto z dwoma podejrzanymi osobami. Zadaniem żołnierzy odpowiedzialnych za ochronę było zatrzymanie podejrzanych osób, po to by uniemożliwić im przedostanie się na teren zajmowany przez wojsko. Tym razem działanie według ściśle określonych i dobrze znanych żołnierzom procedur pozwoliło szybko wyeliminować zagrożenie. Jak zaznacza mjr Piotr Lewandowski, zastępca dowódcy drugiego batalionu logistycznego, „te ćwiczenia nie są po to, by sprawdzać czy pojedynczy żołnierze znają procedury albo czy są wyszkoleni, bo przecież każdy z nich jest dobrze wyszkolony. (…) Te ćwiczenia są po to, by zobaczyć jak wiedza i doświadczenie poszczególnych żołnierzy zostaną wykorzystane we współdziałaniu. (…) oni muszą wiedzieć, że nikt sam nie będzie się bronił. Że gwarancją powodzenia prowadzonych przez nich działań jest współpraca.” Remonty czołgów, naprawa radiostacji Ważnym miejscem ze względu na właściwe funkcjonowanie wojsk w rejonie prowadzonych działań jest tzw. punkt zbiórki uszkodzonego sprzętu. To tutaj trafiają uszkodzone podczas prowadzonych działań jednostki sprzętu wojskowego i także tutaj, niektóre z nich są poddawane naprawom. Dzięki m.in. przenośnym warsztatom do remontu pojazdów, przy projektowaniu których wykorzystana była wiedza logistyków z batalionu remontowego z Czarnego, możliwe jest dziś naprawienie na teatrze zarówno bojowego wozu piechoty, jak i rosomaka. Zwykłe na pierwszy rzut oka kontenery, to tak naprawdę prawdziwe przenośne warsztaty napraw i stacje diagnostyczne. Rozstawienie takiego punktu i przygotowanie do pracy drużynie składającej się z czterech żołnierzy zajmuje zaledwie kilka godzin. Dziś takie przenośne warsztaty wykorzystywane są na terenie kraju, ale jak mówią żołnierze coraz częściej rozważa się możliwość wykorzystania ich poza granicami. Najpierw ludzie, potem sprzęt Jednym z elementów jaki wchodzi w skład tzw. Wysuniętej Grupy Wsparcia jest Grupa Ewakuacji Technicznej (GET), która w razie potrzeby gotowa jest zabezpieczyć we właściwy sposób i przetransportować w możliwie najkrótszym czasie z pola walki zniszczony lub uszkodzony sprzęt. I chociaż zabranie wielotonowych pojazdów nie należy do najłatwiejszych zadań, to jednak bydgoscy logistycy do perfekcji opanowali powierzone im zadania. Jak zapewnia ppor. Sylwester Olewnik właściwa ewakuacja uszkodzonego sprzętu to tylko jedno z zadań jakie w takich sytuacjach spoczywa na żołnierzach z jego Grupy. Choć efektem końcowym działań ma być przetransportowanie uszkodzonego na teatrze działań sprzętu do wyznaczonego warsztatu bądź punktu zbiórki uszkodzonego sprzętu to bezspornie, w takich sytuacjach pomoc poszkodowanym żołnierzom jest zadaniem priorytetowym. Scenariusz ćwiczenia Anakonda 2010 zakłada sprawdzenie zarówno jednego, jak i drugiego elementu wyszkolenia. „Podczas swojej pracy pamiętamy o tym, że ratowanie sprzętu jest bardzo ważne, ale ratowanie ludzkiego życia bez względu na okoliczności jest najważniejsze.” - zaznacza ppor Olewnik. Ewakuacja sprzętu zazwyczaj przebiega podobnie. Bezpośrednio za informacją o uszkodzonym sprzęcie przychodzi do dowódcy Grupy rozkaz wyjazdu. Uruchomiona zostaje odpowiednia procedura zezwalająca na wyjazd z bazy specjalistycznych pojazdów przystosowanych do podejmowania i transportu zniszczonych pojazdów. Właściwe zabezpieczenie pojazdu i przetransportowanie go do punktu zbiórki uszkodzonego sprzętu to zasadnicze zadanie żołnierzy GET-u. Wikt i opierunek Przygotowanie miejsc noclegowych dla ćwiczących żołnierzy, wystawienie polowej piekarni czy pralni to także zadanie postawione pomorskim logistykom. W ciągu paru godzin na poligonie powstało więc zaplecze socjalne dla żołnierzy. Obok namiotów mieszkalnych rozstawiono m.in. pralnię, kantyny, łaźnie oraz polową piekarnię. Obok tego, pojawił się też polowy skład materiałowy. Zazwyczaj rozwijany na terenach zurbanizowanych, tutaj zlokalizowany został na obrzeżach poligonu, gdzie nie ma żadnej infrastruktury. Ale jak się okazało i to zadanie, zapisane w scenariuszu ćwiczenia możliwe było do zrealizowania. Przy wykorzystaniu odpowiedniego sprzętu znajdującego się na wyposażeniu jednostek logistycznych w kilka godzin na pustym poligonie pod Orzyszem pojawiła się mała tymczasowa baza wojskowa. Część z ćwiczonych na poligonie elementów wyszkolenia okazuje się niezbędna podczas pełnienia przez logistyków służby nie tylko w kraju, ale także poza jego granicami. Obecnie żołnierze z 1. Pomorskiej Brygady Logistycznej służą na misji w Afganistanie i Kosowie. Tekst: Bogumiła Piekut
|












