GplustwitterfacebookYoutube
Tu nas znajdziesz

Dołącz do nas

Klub Wojsk Lądowych    Stara_Strona

Warto zobaczyć

  • twarze_nsr

     

  • patrol

  •  

    MSPO Kielce

    Wystawa_Sila_Zbrojnych

  • Swieto_WL_Superstacja

Odszedł wielki przyjaciel Brygady…
piątek, 01 października 2010 09:52

thumb_2Dziś, 1.10.2010r. o godz. 4,45 odszedł od nas po długim i ciężkim cierpieniu jeden z najlepszych przyjaciół Brygady Pan Ryszard Szwed. Pana Ryszarda poznaliśmy w smutnych okolicznościach informowania o śmierci jego syna Pawła, który zginął w sierpniu 2008rr. w zamachu terrorystycznym, służąc w PKW ISAF w Afganistanie. Twardy charakterem, spracowany rolnik z pozornym spokojem przyjął z ust dowódcy batalionu Pawła ppłk Stanisława Oszusta wieść o śmierci syna. Jak potem wielokrotnie nam opowiadał „wypłakałem się w sianie”, żeby mama Pawła i jego 3 braci nie widziało.

Bliżej zaczęliśmy się poznawać w trakcie częstych wizyt naszych żołnierzy i dowództwa Brygady w gospodarstwie Pana Ryszarda. Przyjacielskie rozmowy o stabilizacji życia rodzinnego, udział Państwa Szwedów w każdej, Brygadowej uroczystości – najpierw upamiętniającej naszego bohatera z Afganistanu, a później normalnych, przyjacielskich, przy każdej nadarzającej się okazji.

Po roku smutku poznaliśmy Ryśka z innej strony. Idealnie pasowałoby tu określenie: „Żywe srebro”, ADHD w najbardziej pozytywnej z postaci”. Zawsze w ruchu, multum pracy w gospodarstwie (ponad 200szt. trzody chlewnej, kilkanaście koni, których był Wielkim Pasjonatem!)nie przeszkadzało w pracy społecznej. „Naczelny strażak gminy Sobolew i okolic” – jak żartobliwie nazywali go okoliczni policjanci. Jego, jakby wiecznie przyklejony, szeroki uśmiech na twarzy i rubaszny dowcip niejednokrotnie potrafił rozładowywać najcięższe atmosfery…

Co ciekawe, ZAWSZE z wielkim szacunkiem dla munduru, chociaż sam w wojsku nie był. Ucieszony i wdzięczny za każdy wyraz pamięci dla syna. Jego zdania wypowiedzianego przy okazji wizyty u Ministra Obrony Narodowej p. Bogdana Klicha (wpisanie nazwiska Pawła do Księgi Honorowej WP) „Jak Was tak widzę wspominających i chwalących służbę Pawła – to nie wydaje mi się, że zginął, siedzi tu gdzieś i śmieje się z nas. Ot taki mój los - ojca bohatera…” – nie zapomnę nigdy.

Co równie ciekawe, Rysiek nigdy nie negował naszej obecności w Afganistanie: „Po tym, co mi Paweł opowiadał, co tam było wyprawiane za Talibów, to ja bym wszystkich żołnierzy tam wysłał i zrobił porządek…” Zawsze wierzył, że ofiara Jego syna nie poszła i nie pójdzie na marne! „Cały świat by mi się zawalił, gdybym tak myślał” – powtarzał.

Wszyscy pamiętamy Go, kiedy przyjeżdżał przepiękną bryczką na Święto Brygady i ze swoim ujmującym uśmiechem, w kowbojskim kapeluszu (oryginalnym z Texasu) obwoził zachwyconych gości po kazuńskiej Twierdzy. Jeździł tak, jak żył : głośno, z fasonem… Zawsze w pogotowiu: „Trzeba na defiladę w Warszawie – konie gotowe Panie Pułkowniku!” – meldował po żołniersku dowódcy Brygady.

Hiobowa wieść przyszła na początku br. Zaawansowane „raczysko” z daleka roztaczało odór wyroku! Ale nie dla Ryśka! Miał tylko o jedno pretensje do siebie, że jako światły człowiek nie znalazł czasu na wcześniejsze badania: „Wiesz Jędrek, kiedy chłop na wsi się bada? Kiedy mu drugą nogę odcinają, z jedną daje radę!" – mawiał. Nawet jego odwieczny uśmiech potrafił tylko na chwilę ustępować zadumie… Wszystkim nam się wydawało, że właśnie tym uśmiechem potrafi pokonać niezasłużone paskudztwo. Jeszcze 3 tygodnie temu, kiedy odwiedzaliśmy go z odchodzącym dowódcą Brygady płk Waldemarem Zakrzewskim – umawiał się z nami na nalewkę z okazji przyszłorocznych imienin Ryszarda.

Chwile poprawy zdrowia trwały jednak coraz krócej, a Czyjeś miłosierdzie ukróciło bezmiar bólu… Zostawił nie tylko ukochaną Hanię i 3 synów. Zostawił w Brygadzie wszystkich tych, którzy Go kochali! Bo Ryśka nie lubić było nie sposób!

Ja dalej nie wierzę… Nawet pisząc te słowa wspomnienia po Nim mam wrażenie, że On wyskoczy znienacka, „chlaśnie końskim rzemieniem od kłęba” i krzyknie to swoje: „Żartowałem, Gruby, jeszcze nie tak szybko…"

Sloganem pachnie hasło „Odszedł Wielki Przyjaciel Wojska!”, tyle, że w przypadku Ryśka to prawda… Będziemy Rysiu pamiętać, nie da się zapomnieć!

Oficer prasowy 2 BSap
kpt Andrzej Górka