| Rozpoznanie na zaporze |
| środa, 13 października 2010 11:51 | |||
|
W okresie od 27 września do 8 października 2010 roku prawie 130 spadochroniarzy z kompanii rozpoznawczej oraz batalionowych plutonów rozpoznawczych z Krakowa, Bielska i Gliwic przebywało na szkoleniu w Ośrodku Szkolenia Piechoty Górskiej w Trzciańcu. „Nasze szkolenie skoncentrowane było głównie na taktyce rozpoznawczej i szkoleniu saperskim. Do organizacji zajęć wykorzystywaliśmy nie tylko rejon poligonu w Trzciańcu ale także obszar Gór Słonnych i samych Bieszczad” - informuje szef sekcji rozpoznawczej Brygady major Jarosław Kowalski. Pierwszy okres szkolenia to przede wszystkim zajęcia saperskie, w czasie których najważniejszym zadaniem wykonywanym przez zwiadowców było wysadzanie z użyciem plastycznego materiału wybuchowego. „W tym elemencie szkolenia skupiliśmy się głównie na precyzji zgodnie z zasadą: minimum materiału wybuchowego – maksimum efektu”- opowiada major Kowalski. Każdego dnia inny pluton udawał się więc na teren ośrodka szkolenia inżynieryjno–saperskiego, aby dokonać niszczeń wcześniej przygotowanych konstrukcji stalowych, belek i pni drzew. Kulminacyjnym momentem szkolenia zwiadowców było prowadzenie rozpoznania obiektu. Tym razem na cel wybrano zaporę w Solinie, co było możliwe dzięki uprzejmości przedstawicieli Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce S.A. Pierwsze zadanie do wykonania obejmowało rozpoznanie tamy i elektrowni ze zorganizowanych w pobliżu systemu posterunków obserwacyjnych. Następnie zwiadowcy wchodzili do obiektu aby bezpośrednio rozpoznać znajdujące się tam budynki. W wykonaniu tego zadania niezbędna okazała się znajomość technik linowych - każdy bowiem żołnierz musiał zjechać na linach z korony zapory ponad 80 metrów w dół i dalej prowadzić działania w znajdujących się tam zabudowaniach. „To pierwszy mój zjazd w takich warunkach” - opowiada starszy szeregowy Maciej Bzymek, żołnierz plutonu rozpoznawczego z 6 bpd. „Wcześniej trenowaliśmy takie zjazdy na skałkach w Jurze Krakowsko–Częstochowskiej, ale tego nie da się porównać. Niesamowita ekscytacja, duża wysokość i działanie taktyczne to fantastyczne doświadczenie dla każdego żołnierza” - dodaje zwiadowca z Gliwic. Ten element okazał się także najbardziej widowiskowy dla licznie zgromadzonej na zaporze widowni, wśród których byli pracownicy elektrowni i zwiedzający tamę turyści. W czasie całego poligonu nie zabrakło także zajęć typowych dla rozpoznania wojskowego. Plan szkolenia wypełniony był przez zajęcia z patrolowania, marsze o różnej długości wykonywane z wykorzystaniem mapy, busoli i nawigacji satelitarnej. Organizowano zajęcia z przetrwania w trudnych warunkach tym bardziej, że pogoda wybitnie im sprzyjała najpierw dużą ilością deszczu a później przymrozkami. Dużo emocji dostarczyły również zajęcia z jazdy konnej, którą zorganizowano dzięki uprzejmości pobliskiego gospodarstwa agroturystycznego. „Był to kolejny specjalistyczny poligon dla elementów rozpoznawczych Brygady w tym roku. Roku, który obfitował w szkolenia poza garnizonem. Do tej pory nasi zwiadowcy działali w niemal każdych warunkach terenowych i atmosferycznych. W górach ćwiczyli taktykę, wspinaczkę, skoki spadochronowe i jazdę na nartach. Byliśmy także w terenie lesisto–jeziornym gdzie między innymi doskonaliliśmy umiejętności rozpoznawania i pokonywania przeszkód wodnych. Tegoroczny cykl naszych szkoleń zakończymy jeszcze jednym, już typowo ogniowym poligonem” - podsumowuje major Kowalski. Tekst: kpt. Marcin Gil (www.6bpd.mil.pl)
|












