| Pionierzy NSR w Małopolsce |
| czwartek, 14 października 2010 10:05 | |||
|
W samo południe, 13 października 2010 roku, w batalionowym klubie żołnierskim miał miejsce ten historyczny moment. Dowódca batalionu podpułkownik dyplomowany Zbigniew Ryś w obecności komendanta Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego pułkownika dyplomowanego Krzysztofa Kondrata, przedstawiciela 2 Korpusu Zmechanizowanego podpułkownika dyplomowanego Czesława Macherzyńskiego i komendantów wojskowych komend uzupełnień z rejonu Małopolski podpisał i wręczył 25 kontraktów na służbę w Narodowych Siłach Rezerwowych. Wszystko odbyło się zgodnie z ceremoniałem wojskowym, a więc ze sztandarem batalionu i jego honorową asystą, z udziałem kierowniczej kadry batalionu. „Narodowe Siły Rezerwowe tworzą żołnierze rezerwy, którzy ochotniczo zawarli kontrakt na pełnienie służby wojskowej w rezerwie i pozostają w dyspozycji do wykonywania zadań w przypadku realnych zagrożeń militarnych i niemilitarnych, zarówno w kraju, jak i poza granicami państwa. Jest to wyselekcjonowany, ochotniczy zasób żołnierzy rezerwy, posiadających przydziały kryzysowe na określone stanowiska służbowe w jednostkach wojskowych” – mówił podpułkownik Ryś Jako pierwszy kontrakt na służbę w NSR do 12 kwietnia 2013 roku podpisał szeregowy rezerwy Paweł Baraniak z Brzeszcza. Z opieczętowanym i podpisanym dokumentem udał się do sąsiedniego stolika, do komendanta WKU Oświęcim, który wręczył mu Kartę Przydziału Kryzysowego. „To druga młodość” – z uśmiechem wyznaje pierwszy żołnierz NSR z Małopolski. „Wracam do koszar po 19. latach. Służyłem w Tomaszowie Mazowieckim i Goleniowie. Byłem mechanikiem samochodowym. Teraz dostałem przydział jako kierowca. Do wojska zawsze miałem wiele sentymentu, więc decyzja była szybka i przemyślana”. Pan Paweł do batalionu przyszedł ze swoim dziewięcioletnim synem Marcinem, który zapału ojca do wojska nie podziela. Zastrzeżenia miała też żona, ale mąż powiedział krótko: „Jestem w tym wieku, że albo wojsko, albo sobie kochankę poszukam. Wybrała wojsko - śmieje się, głaszcząc syna po głowie. – Zobaczysz, spodoba ci się tata w mundurze”. Obowiązek służby wojskowej żołnierzy rezerwy w czasie pokoju polega na odbywaniu ćwiczeń wojskowych rotacyjnych oraz pełnieniu okresowej służby wojskowej. Takie ćwiczenia żołnierzy NSR to czynna służba wojskowa w wymiarze do 30 dni w danym roku kalendarzowym, realizowana w ramach ćwiczeń jednodniowych i krótkotrwałych. Terminarz ćwiczeń planowany na dany rok wynika z rocznego programu szkolenia jednostki wojskowej. Ochotnicy do służby NSR w 5 Batalionie Dowodzenia przyjechali z całego województwa małopolskiego, podlegają pod następujące WKU: Nowy Targ, Nowy Sącz, Tarnów, Oświęcim i Kraków. Niektórzy zabrali ze sobą żony i dzieci. To wielkie wydarzenie w ich życiu, mówią bez ogródek. Mają od dwudziestu kilku do ponad czterdziestu lat. Każdy z nich odbył zasadniczą służbę wojskową. Połączyła ich miłość do munduru i czar dawnej służby, tej zasadniczej z przymusu. Teraz są świadomymi ochotnikami, którzy co prawda podpisali kontrakty do 2013 roku, ale w każdej chwili mogą złożyć rezygnację. Reprezentują zawody i posiadają specjalności, na które w batalionie jest zapotrzebowanie. Kierowcy, mechanicy, strzelcy a także informatyk. W grupie 25 nowych żołnierzy NSR jest 23 szeregowych i 2 kaprali. Jednym z podoficerów jest kapral rezerwy Marcin Stawowy, młody, wysoki i elegancko ubrany, na co dzień pracownik WKU Oświęcim. Kartę Przydziału Kryzysowego osobiście wręczył mu jego przełożony podpułkownik Sławomir Gołota. Marcin ukończył studia informatyczne i sześciotygodniowy kurs w Centrum Łączności i Informatyki w Zegrzu. Decyzję o służbie w NSR podjął natychmiast, gdy w ślad za reklamą poszły rozporządzenia i uregulowania prawne. Na pytanie, czy chciałby zostać oficerem i przejść do służby zawodowej? Odpowiada krótko: „Lubię nowe wyzwania i czas pokaże”. W ramach służby okresowej żołnierze NSR mogą wykonywać obowiązki, w zależności od potrzeb Sił Zbrojnych, w zakresie zarządzania kryzysowego oraz ich udziału w realizacji zadań poza granicami państwa. Do stolika dowódcy batalionu podchodzili kolejni ochotnicy. Mnóstwo podpisów i okrągła pieczątka. Nie ma żartów. To kontrakt z resortem Obrony Narodowej. Zaszczytny romans na ponad dwa lata. A może na dłużej. Odbieranie dokumentów szło dosyć sprawnie. Miejsca przy stoliku zajmowali kolejni komendanci WKU, w zależności od miejsca zamieszkania swojego „ochotnika”. Każdemu nowemu żołnierzowi NSR osobiście gratulował pułkownik dyplomowany Krzysztof Kondrat. Szeregowy rezerwy Artur Magryś mieszka w dzielnicy Nowa Huta w Krakowie. Do batalionu na Rząsce zabrał syna Michała. „Niech młody uczy się patriotyzmu” – mówi pan Artur. „Zasadniczą służbę wojskową odbyłem w latach 1988-1990 w Warszawie. Służyłem w jednostce zabezpieczającej sztab Wojsk Obrony Powietrznej Kraju. Ojciec był zaledwie pięć lat żołnierzem zawodowym , ale już brat ponad 20. Wojsko zawsze mi się podobało”. Historyczne, pierwsze pionierskie w Małopolsce powołanie żołnierzy NSR dobiegło końca. Jeszcze wspólna pamiątkowa fotografia i zapowiedź dowódcy batalionu podpułkownika Zbigniewa Rysia, że w styczniu 2011 roku to ci, dopiero co powołani żołnierze już będą się szkolić w batalionie. „Bo teraz, to my was już mamy” – kończy z przestrogą dowódca. Słowa podpułkownika Rysia łagodził pułkownik Kondrat, który zapewnił, że wszystko będzie OK. I że nie będą żałować swojej decyzji. O terminach ćwiczeń wojskowych, odpowiednio wcześniej, zostanie także powiadomiony pracodawca zatrudniający żołnierza rezerwy posiadającego nadany przydział kryzysowy. Póki co, czekała ich jeszcze wizyta w Sali Tradycji, poznanie historii i współczesności 5 Batalionu Dowodzenia imienia generała Józefa Hallera. Na zakończenie jednodniowej przygody z wojskiem, ostatni punkt - spotkanie ze służbą mundurową. Na razie tylko mierzenie, spisywanie danych. Przy następnej wizycie dostaną mundury, buty, berety, zasobniki i to wszystko, co powinien mieć żołnierz NSR. Tekst i zdjęcia: Tadeusz Dytko
|












