| Święto "osiemnastki" |
| poniedziałek, 18 października 2010 11:34 | |||
|
Obchody święta rozpoczęły się w czwartek od Mszy Świętej, którą odprawił ksiądz major Mariusz Tołwiński. W batalionowej kapliczce żołnierze modlili się za kolegów, którzy polegli w czasie pełnienia służby poza granicami kraju - w Iraku i Afganistanie. Po liturgii odbył się wieczorny capstrzyk, został odczytany apel poległych, a powietrze przeszył huk salwy honorowej.
W piątek o godz. 9.00 wojskowe koszary zostały otwarte dla wszystkich. Takich tłumów jednostka dawno nie gościła. W uroczystości wzięło udział ponad 2000 osób. Najwięcej było uczestników szkolnych wycieczek i przedszkoli, dla których przygotowano pokaz sprzętu i uzbrojenia. Na spadochroniarni można było zobaczyć czasze spadochronów i z bliska pooglądać sprzęt, na jakim skaczą bielscy skoczkowie. Ambulatorium rozłożyło namiot służby medycznej ze swoim sprzętem. Straż pożarna wystawiła wozy strażackie, które zawsze cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Dzieci mogły wejść do stojącej przy placu apelowym atrapy śmigłowca i wyobrazić sobie, jak to jest kiedy „śmigło” wzbija się w górę. Na stołówce poza „szwedzkim stołem” cieszyła oko wystawa zdjęć autorstwa żołnierzy 18 bpd, dotycząca działalności batalionu i realizacji zadań, jakie na co dzień wykonuje. Było ciekawie, wesoło i bardzo pysznie bo oczywiście nie zabrakło najsmaczniejszej na świecie powietrznodesantowej grochówki. Główna uroczystość rozpoczęła się o godz. 11.00. Wśród licznie przybyłych gości byli między innymi: Dowódca 6 Brygady Powietrznodesantowej pułkownik Bogdan Tworkowski, Wojewoda Śląski Zygmunt Łukaszczyk, Dowódcy Jednostek Wojskowych 6 BPD, byli dowódcy 18 batalionu desantowo-szturmowego oraz 6 Brygady Desantowo-Szturmowej, przedstawiciele władz samorządowych, miasta Bielska-Białej i powiatu bielskiego. W czasie uroczystości wręczono medale za udział w misjach w Iraku i Afganistanie. Wyróżniono żołnierzy za służbę i zaangażowanie w wykonywaniu obowiązków. Na wręczanych pamiątkach widniały słowa konstytucji 3 maja z 1791 „Wojsko winno narodowi strzeżenie granic i spokojności powszechnej, słowem winno być jego najsilniejszą tarczą.” Bielscy żołnierze są silną i wyjątkową tarczą swojej Ojczyzny. Strzegą Jej granic, a ich służba nierozerwalnie wiąże się z ryzykiem i udziałem w misjach również poza granicami kraju i chociaż nikt nie oczekuje specjalnych podziękowań i wyróżnień jednak wręczenie medali było uwieńczeniem niejednokrotnie bardzo trudnych i niebezpiecznych zadań. Przypominała o tym również do połowy podniesiona flaga na maszcie. Szczególnie dzieci, których ciekawość nigdy nie jest zaspokojona, pytały dlaczego tak jest. Nikt z żołnierzy nie miał wątpliwości. Kilka dni temu zginął kolejny polski żołnierz w Afganistanie. Uroczystość zakończyła się defiladą, w której udział wzięły wszystkie kompanie oraz pojazdy jedynej w Polsce kompanii zmotoryzowanej na HMMWV. Kiedy w piątek wczesnym rankiem, ze względu na złe warunki atmosferyczne, odwołano skoki spadochronowe, wydawało się, że bez tej atrakcji impreza będzie nudna. Przecież właśnie na ten moment wszyscy tak niecierpliwie czekali. Jednak o godzinie 11 już nikt o tym nie pamiętał, a po defiladzie zabawa rozpoczęła się na dobre i odwiedzającym koszary dopisywały wspaniałe nastroje. Święto batalionu obchodzone jest zawsze 6 października. W tym roku było inaczej. Termin obchodów przesunięto o tydzień, ponieważ żołnierze w dniu swojego święta, w bardzo trudnych warunkach, w nocy wykonywali skoki bojowe biorąc udział w ćwiczeniu pod kryptonimem „Anakonda 2010”. Tegoroczne święto było wyjątkowe z jeszcze jednego powodu. Od 1 lipca zmieniła się struktura batalionu i jego nazwa. Z „desantowo-szturmowego” batalion stał się „powietrznodesantowy”. Aktualnie jest jednostką, która w całości może przystąpić do działań bojowych po desantowaniu. Nawet ciężkie pojazdy typu hummer mogą być przerzucane drogą powietrzną. Kolejnym dniem świętowania była sobota. Specjalnie dla żołnierzy i ich rodzin Klub Garnizonowy przygotował wspaniałe atrakcje. Były występy, wielka pompowana zjeżdżalnia dla maluchów, trampolina, basen z kolorowymi piłkami. Dla starszych, ścianka wspinaczkowa, walki sumo Radość, uśmiech i nie tylko wojskowe melodie towarzyszyły tym szczególnym chwilom. Święto było wyjątkowo udane. I choć niewielu o tym mówi, z dumą spadochroniarze prezentowali się w czasie tych dni. To było ich święto, bo na co dzień nie ma czasu na to by myśleć i zastanawiać się jak wiele poświęceń potrzebnych jest by pełnić wymagającą i trudną służbę dla Ojczyzny. Tekst: ppor. Anita Skowron Zdjęcia: st. szer. Mariusz Kałużny
|












