| Takiego Dallmierza szukać ze świecą |
| piątek, 03 grudnia 2010 07:48 | |||
|
Nie byłoby w tym pożegnaniu nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że major Dallmer, zwany „dziadkiem Dallmerem” lub „dalmierzem” do ostatniego dnia swojej zawodowej służby wojskowej aktywnie uczestniczył w szkoleniu poligonowym, a dokładnie dowodził zespołem dowodzenia w czasie ćwiczenia dowódczo-sztabowego pod kryptonimem „Ryś 2010”, które zakończyło się w dniu 29 listopada. Wszyscy żołnierze, począwszy od dowódcy, generała brygady Andrzeja Tuza, podziwiali obowiązkowość „dziadka Dallmera”, który naprawdę z ogromnym poświęceniem kierował pododdziałami w czasie „walki z przeciwnikiem”, uczestniczył w wielu rekonesansach stanowiska dowodzenia, spał po kilka godzin na dobę i cały czas poganiał swoich młodszych kolegów. Całym sercem, na tydzień przed odejściem do rezerwy, major Roman Dallmer zaangażował się w kierowanie pracą zespołu dowodzenia. Często, w mobilnym module dowodzenia, słychać było Jego polecenia, aż w ostatnim dniu ćwiczenia jego głos stracił moc. Nawet ogromna chrypka nie przeszkodziła żołnierzowi w wydawaniu ostatnich komend na stanowisku dowodzenia. Młodsi służbą żołnierze z podziwem i szacunkiem patrzyli na człowieka, który po 28 latach służby wojskowej, zamiast spokojnie rozliczać się z jednostką wojskową, do ostatnich godzin swojej uczestniczy w szkoleniu poligonowym. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że takiego żołnierza „ze święcą szukać” w całych Silach Zbrojnych. Nasz szacunek dla majora Dallmera znalazł odzwierciedlenie w podwójnym pożegnaniu. Pierwsze pożegnanie, w obecności żołnierzy stanowiska dowodzenia odbyło się 29 listopada, jeszcze w lesie, na zakończenie ćwiczenia, Drugie pożegnanie, zgodne z ceremoniałem wojskowym, odbyło się w garnizonie w Sali Tradycji, w dniu 30 listopada. Zarówno w czasie „polowego” pożegnania jaki i tego w Sali Tradycji , Dowódca brygady generał Andrzej Tuz nie szczędził pochwał pod adresem majora Dallmera i zaproponował pełnienie służby w Narodowych Siłach Rezerwowych, by w razie następnych ćwiczeń, miał kto kierować zespołem dowodzenia. „Nauczono mnie obowiązkowości i tego, że żołnierzem jest się do ostatniego dnia służby. A ponadto, obiecałem dowódcy, że będę uczestniczył w ćwiczeniu i słowa dotrzymałem”- powiedział major Dallmer i podziękował za służbę w 12 Brygadzie Zmechanizowanej. Po zakończeniu pożegnania i złożeniu życzeń, major Dallmer ze łzą w oku stwierdził, że „nie wiedziałem, że mam taki szacunek wśród żołnierzy brygady”. Romku, nie dziw się, przecież takiego drugiego jak Ty, to naprawdę ze świecą szukać.
Tekst i zdjęcia: kpt. Janusz Błaszczak
|












