GplustwitterfacebookYoutube
Tu nas znajdziesz

Dołącz do nas

Klub Wojsk Lądowych    Stara_Strona

Warto zobaczyć

  • twarze_nsr

     

  • patrol

  •  

    MSPO Kielce

    Wystawa_Sila_Zbrojnych

  • Swieto_WL_Superstacja

Biały marsz
piątek, 03 grudnia 2010 08:26

thumb_03Spadł śnieg i pokrył cały kraj białą kołdrą, temperatura grubo poniżej zera. Ludzie unikają wychodzenia z domów i chowają się przed porywistym i mroźnym wiatrem.

Żołnierze nie uciekają przed ciężkimi warunkami. Mówi się, że im gorzej tym lepiej. Śmiało można te kilka słów przetłumaczyć, że im cięższe szkolenie tym lepsze wyniki.

Marsz kwartalny jest ważnym przedsięwzięciem w harmonogramie szkolenia żołnierzy Wielkopolskiej Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Poznaniu.

Wpisane do programu szkolenia wychowania fizycznego wyrabia nie tylko tężyznę fizyczną żołnierzy. Kształcenie przyszłych kadr dowódczych to duża odpowiedzialność i wyzwanie. Dowódca pierwszego kontaktu – podoficer, musi być bardzo odporny na trudy służby w mundurze. O ile zajęcia z wychowania fizycznego, zaprawy oraz samodzielny trening są wystarczające do wytrenowania żołnierza fizycznie, to jak wzmocnić psychikę żołnierza i zweryfikować czy kandydat nadaje się na dowódcę drużyny? Dowódcę kształtuje się w ciężkich warunkach. Im cięższe szkolenie tym lepsze wyniki. Duży wysiłek fizyczny, zmęczenie, pot, zrezygnowanie oraz konieczność podejmowania decyzji w stresie kształtują psychikę dowódcy i weryfikują czy kandydat będzie dowódcą. To główny cel marszy wytrzymałościowych.

Scenariusz jest stale modyfikowany ale przebieg marszu z założenia ma ten sam przebieg. Maksymalnie zmęczyć. Jak przyszły dowódca już się zmęczy, to jeszcze go zmęczyć, żeby mógł pokazać swój charakter i jak zachowuje się ekstremalnej sytuacji kiedy musi podjąć decyzję, od której zależą jego podwładni.

60 starszych szeregowych maszerowało drogami i bezdrożami poligonu w Biedrusku. Marsz zaśnieżonymi drogami rozpoczął postawieniem zadań i rozkazu do marszu dowódca kursu – chorąży Mariusz Skoryna. Jak przystało na dowódcę to również on osobiście narzucał tempo marszu maszerując na czele kolumny. Kadra dowódcza i instruktorska pilnowała tempa wśród maszerującego ugrupowania żołnierzy oraz „poganiała” maruderów, którzy nie mogli utrzymać tempa prowadzącego. Co jakiś czas na maszerujących żołnierzy czekały „niespodzianki”. Zasadzki, niespodziewany ostrzał, który zmuszał maszerujących od wielu kilometrów żołnierzy do dodatkowego poświęcenia, wymagając 110% wkładu wysiłkowego w działanie. Grupa pozorująca przeciwnika nękała maszerujących żołnierzy powodując nieustanne zagrożenie i wymuszając działanie w ciągłym biegu. Chwile odpoczynku były możliwe tylko w czasie szybkiego i forsownego marszu z ciążącym od wielu kilometrów plecakiem, hełmem na głowie i z bronią w pogotowiu.

Tak ciężkie warunki marszu oraz pogodowe spowodowały, że nie wszystkim maszerującym a raczej prawie biegnącym żołnierzom udało się pomyślnie dotrzeć do końca trasy. Powiedzenie „im gorzej tym lepiej” idealnie pasuje do korpusu podoficerskiego i do szkolenia żołnierzy w poznańskiej Szkole Podoficerskiej. Na szkoleniu jest miejsce na forsowny trening, zawahanie, błąd lub zwątpienie. W walce takie potknięcie może kosztować życie żołnierza.

Tekst: chor. Marcin Szubert
Fot.: sierż. Sebastian Piwnicki