| Artyleryjski fach |
| piątek, 10 grudnia 2010 09:13 | |||
|
Podczas szkolenia żołnierze „siedemnastki” wykonywali zadania ogniowe na wezwanie z pola walki, czyli tak zwane Call For Fire. Polegało to na tym, że wysunięty obserwator podawał wykryty cel oraz jego współrzędne do Taktycznego Centrum Operacyjnego. Następnie wszystkie dane wejściowe były przeliczane na nastawy do strzelania i przesyłane do oficera ogniowego, który z kolei przekazywał je bezpośrednio na działo. „W warunkach prowadzonych działań, kiedy pododdział zostanie zaatakowany i sytuacja będzie wymagała wezwania wsparcia, wówczas rolę wysuniętego obserwatora mogą spełniać żołnierze z zaangażowanego plutonu” - wyjaśnił oficer ogniowy podporucznik Maciej Lisiak. Zadaniem obserwatorów było nie tylko wykrywanie i podawanie współrzędnych celów, ale także poprawianie skuteczności ognia. Niemniej jednak po pierwszym pocisku, zarówno przy celu numer jeden jak i dwa, nie mieli oni zbyt wiele pracy. Inicjujący pomiar był niemalże idealny. Po dokonaniu małej poprawki artylerzyści strzelali już szybko dwoma pociskami nie wprowadzając żadnych zmian. Cele oddalone były maksymalnie o 6000 metrów, a prowadzenie ognia odbywało się ze stanowisk zakrytych. W praktyce oznacza to, że załoga wykonująca zadanie nie widzi bezpośrednio celu. Nad przestrzeganiem warunków bezpieczeństwa w trakcie zajęć czuwał rozjemca ogniowy chorąży Sebastian Kuroczycki.
„Sytuacje o podobnych scenariuszach, jak te z dzisiejszych zajęć, mogą nas spotkać w trakcie misji w Afganistanie. Dlatego niebywale istotne jest przećwiczenie wszystkich procedur, zaczynając od tych prostych po bardziej skomplikowanych, w czasie przygotowań w kraju” - podkreślił dowódca Zgrupowania Bojowego Alfa podpułkownik Rafał Miernik. Żołnierze „Czarnej Dywizji” kończą okres zgrywania drużyny i rozpoczynają szkolenie w plutonie. W przyszłym tygodniu na wędrzyńskim poligonie będą ćwiczyć współdziałanie ze śmigłowcami. Tekst i zdjęcia: mjr Szczepan Głuszczak
|












