|
Dzisiejsze Wojska Lądowe przyjęły tradycje oręża polskiego, sięgające czasów Piastów, Jagiellonów, rodzenia się pierwszej Rzeczypospolitej, wojen okresu napoleońskiego, zbrojnych powstań narodowych, kształtowania się Sił Zbrojnych II Rzeczypospolitej oraz walk Polaków na frontach I i II wojny światowej. Jednostki Wojsk Lądowych i uczelnie noszą imiona bohaterów narodowych, którzy swoim życiem udowodnili, że poświęcenie dla innych jest wartością najwyższą, a ciągłość historii narodowej znajduje symboliczne odzwierciedlenie w tradycjach i symbolach jednostek Wojsk Lądowych.
Oznaka rozpoznawcza i proporczyk jest wyrazem solidarności żołnierskiej i koleżeńskich więzi kadry Dowództwa Wojsk Lądowych wokół symboli nawiązujących do tradycji narodowych i wojskowych, podkreślających jednocześnie związek Wojsk Lądowych z historią oręża polskiego.
Odznaka pamiątkowa jest symbolem solidarności żołnierskiej i koleżeńskich więzi kadry Dowództwa Wojsk Lądowych oraz grona przyjaciół, którzy przez fakt noszenia odznaki przynoszą Dowództwu zaszczyt. Prawo do otrzymania odznaki przysługuje Dowódcy Wojsk Lądowych, żołnierzom zawodowym po przesłużeniu w Dowództwie Wojsk Lądowych co najmniej 2 lat, żołnierzom rezerwy po przesłużeniu przynajmniej 2 lat w Dowództwie Wojsk Lądowych, innym osobom fizycznym i prawnym, szczególnie zasłużonym dla Dowództwa Wojsk Lądowych, na wniosek zebrania oficerskiego. Odznakę nadaje Dowódca Wojsk Lądowych na wniosek komisji. Odznakę wręcza się w dniu święta Dowództwa Wojsk Lądowych, z wyjątkiem odznak nadawanych honorowo. Odznaka została wprowadzona decyzją nr 161/MON Ministra Obrony Narodowej z 10 września 1997 r.
Aktu odsłonięcia pomnika "Husarz Polski" dokonano 12 września 2005 r., w 322. rocznicę wiktorii wiedeńskiej, z okazji
12 września przypada Święto Wojsk Lądowych. Jego korzenie sięgają ostatniego wielkiego zwycięstwa okresu I Rzeczypospolitej - wiktorii wiedeńskiej z 1683 r. Choć powszechnie kojarzy się tę bitwę z najgłośniejszą szarżą husarską, jej przebieg świadczył o wielkiej waleczności naszego wojska i talencie dowódców.
Na posiedzeniu sejmu w 1683 r. posłowie szlacheccy poparli propozycję przymierza polsko-austriackiego, które podpisano 1 kwietnia 1683 r. (dla uniknięcia złej wróżby dokumenty traktatu antydatowano na 31 marca). Wczesną wiosną 1683 r. potężne siły tureckie liczące 200 tys. żołnierzy wyruszyły z Adrianopola przez Węgry na Austrię. Od Belgradu dowodził nimi wielki wezyr Kara Mustafa. Część sił dowództwo tureckie przeznaczyło do prowadzenia działań na kierunkach pomocniczych i do obsadzenia licznych twierdz. Bezpośrednio na stolicę Austrii - Wiedeń maszerowała armia w sile około 140 tys. żołnierzy. Wojska cesarskie dowodzone przez księcia Karola Lotaryńskiego liczyły zaledwie 30 tys. żołnierzy. Czynione przez niego próby stawienia oporu tureckiej potędze nie przyniosły żadnych rezultatów - główne siły najeźdźców nie tylko zbliżały się bez przeszkód do Wiednia, ale i ogromne połacie cesarstwa były pustoszone przez Tatarów. Austria nie była bowiem przygotowana do obrony. Cesarz liczył już tylko na obcą pomoc, przede wszystkim Polski. W tej sytuacji książę Karol Lotaryński przekazał swą piechotę komendantowi Wiednia - księciu Ernstowi Rüdigerowi Stahrembergowi, a sam z pozostałymi siłami wycofał się za Dunaj, by bronić tej części Austrii. 7 lipca 1683 r. uciekł z Wiednia wraz z rodziną cesarz Leopold I, 14 lipca zaś wojska tureckie stanęły pod Wiedniem. 16 lipca do Wilanowa, gdzie przebywał król Jan III Sobieski, przybył poseł cesarski, błagając w imieniu cesarza Leopolda I o szybką pomoc dla oblężonego Wiednia. Sobieski, wypełniając zobowiązania sojusznicze wynikające z traktatu zawartego z cesarstwem 1 kwietnia 1683 r., rozpoczął przygotowania do wyprawy wiedeńskiej.16 lipca 1683 r. wysłał rozkazy do hetmana polnego koronnego Mikołaja Sieniawskiego i hetmana wielkiego koronnego Stanisława Jabłonowskiego, aby ściągnęli wszystkie wojska do Krakowa, gdzie został wyznaczony rejon koncentracji całej armii. Sobieski przybył też tam wkrótce. 2 sierpnia dotarł z wojskiem do Krakowa hetman wielki koronny Jabłonowski. W sumie król zgromadził około 27 tys. żołnierzy oraz prawie drugie tyle czeladzi obozowej. Z Krakowa wojska ruszyły na Śląsk, najpierw Mikołaj Sieniawski z 20 chorągwiami jazdy, a za nim król z głównymi siłami prowadzonymi przez Jabłonowskiego. Za armią posuwał się olbrzymi tabor liczący około 8 tys. wozów. Wieziono na nich zapasy żywności na pół roku. W tym samym czasie wyruszyły pod Wiedeń posiłki z krajów Rzeszy Niemieckiej - oddziały saskie, bawarskie, szwabskie i frankońskie. W Tarnowskich Górach Sobieski dokonał przeglądu wojsk, po czym armia ruszyła dalej dwiema drogami, które schodziły się w Ołomuńcu. Sieniawski szedł na Białą, Cieszyn, Ołomuniec, Wischau, Nikolsburg, Jabłonowski zaś na Gliwice, Racibórz, Opawę, Ołomuniec i stąd w ślad za Sieniawskim. W Raciborzu król z trzema tysiącami jazdy odłączył się od sił głównych i szybkim marszem zamierzał połączyć się z Sieniawskim. Ten stanął 25 sierpnia w Nikolsburgu, przebywszy 321 km w ciągu 12 dni. 31 sierpnia za Nikolsburgiem król połączył się z Sieniawskim. 3 września w Stettelsdorfie odbyło się posiedzenie wielkiej rady wojennej, w której - obok króla Jana III Sobieskiego i księcia Karola Lotaryńskiego - wzięli udział dowódcy wojsk polskich (obaj hetmani koronni Stanisław Jabłonowski i Mikołaj Sieniawski oraz generał artylerii Marcin Kątski), elektor saski Jan Jerzy III, elektor bawarski oraz generałowie cesarscy. Naczelne dowództwo nad siłami sprzymierzonych objął Jan III Sobieski. Przyjęto też plan odsieczy przedstawiony przez polskiego króla. Plan Sobieskiego zakładał przeprawę całej armii na prawy brzeg Dunaju. Po przekroczeniu rzeki, co miały zabezpieczać polskie wojska, siły sprzymierzonych miały przeprowadzić dokładne rozpoznanie przeciwnika, a następnie maszerować wzdłuż Dunaju przez górzysty obszar tzw. Lasu Wiedeńskiego. Główną rolę podczas tego marszu miała odegrać piechota, ubezpieczając wojska przed zaskoczeniem przez przeciwnika. Po przekroczeniu Lasu Wiedeńskiego wojska sprzymierzonych miały niezwłocznie zaatakować go, a po rozbiciu - przejść do pościgu. Po naradzie Sobieski natychmiast przystąpił do wykonania zaplanowanej operacji. W nocy z 5 na 6 września wojska polskie i austriackie przeprawiły się pod Tulln na prawy brzeg Dunaju po pontonowych mostach. Następnie przeprawiły się przybyłe spod Krems posiłkowe oddziały niemieckie. Marsz wojsk sprzymierzonych na Wiedeń odbywał się w trzech kolumnach. W lewej kolumnie wzdłuż brzegu Dunaju przemieszczały się wojska austriackie, w środkowej - posiłki niemieckie, prawą kolumnę stanowiły wojska polskie. 11 września siły sprzymierzonych podeszły w rejon równinny i zajęły pozycje naprzeciwko armii tureckiej. Ze szczytu góry Kahlenberg Sobieski ocenił teren oraz siły przeciwnika i ich położenie. Stosunek sił był następujący: armia biorąca udział w odsieczy liczyła około 70 tys. żołnierzy (około 30 tys. jazdy i 40 tys. piechoty) oraz 140 dział, w tym wojska polskie około 27 tys. żołnierzy. Natomiast siły Turków rozwinięte do walki ze sprzymierzonymi wynosiły około 85 tys. żołnierzy, w aproszach zaś pod miastem pozostawało około 25 tys. Turków. Wojska sprzymierzonych zajęły stanowiska na północ od miasta, od strony Lasu Wiedeńskiego. Na prawym skrzydle, rozciągającym się od Rosskopfu do Dreimarksteinu, stanęły wojska polskie. Były one uszykowane w taki sposób, że na bokach stanęli obaj hetmani z oddziałami jazdy i piechoty, w środku zaś husaria i piechota królewska. Centrum ugrupowania wojsk sprzymierzonych, znajdujące się w okolicy Vogelsang, zajęły wojska elektora bawarskiego - księcia Waldecka. Lewe skrzydło, znajdujące się na Kahlenbergu, stanowiły wojska elektora saskiego i księcia Karola Lotaryńskiego. Natarcie miało rozpocząć lewe skrzydło - najbardziej wysunięte w stronę przeciwnika. Mimo otoczenia całego Wiednia Turcy ześrodkowali główne siły na północ od miasta, słusznie obawiając się uderzenia z tej strony. Pozycje wojsk tureckich rozciągały się od Schönbrunn do Döbling. Za rzeką Wiedenką zajęli pozycje Tatarzy. 12 września rano o godz. 6 rozpoczęło natarcie lewe skrzydło wojsk sprzymierzonych. Stojąca na Kahlenbergu piechota ruszyła ku stanowiskom tureckim znajdującym się na Nussbergu. Posuwająca się za nią artyleria zatrzymywała się co chwilę, by ogniem dział razić nieprzyjaciela. W tych momentach zatrzymywała się również piechota, czekając, aż puszkarze na nowo nabiją armaty. Sobieski rozkazał stojącym na zboczach Kahlenbergu bateriom wspierać natarcie ogniem. O godz. 8.00 Nussberg został zdobyty. Wojska lewego skrzydła nacierały dalej i w południe zdobyły Heiligenstadt, którego Turcy bronili zażarcie. Około południa oddziały walczące na tym skrzydle zaczęły podchodzić pod Wiedeń. Turcy obawiając się, że mogą one szybko przebić się do miasta, zgrupowali tu większość swoich sił, przygotowując się do przeciwnatarcia. Sobieski postanowił zaatakować lewe skrzydło tureckie od Sieveringu i Dornbachu. Sam wyprowadził z lasów oddziały piechoty polskiej wzmocnione przez artylerię. Walką tych oddziałów kierował generał Kątski. Za nimi posuwały się chorągwie husarii - głównej siły uderzeniowej polskiej armii. Szczególnie ciężkie zadanie stało przed Polakami. Piechurzy uderzyli bowiem przez łańcuch mniejszych wzgórz oddzielających ugrupowanie polskich wojsk od Równiny Wiedeńskiej, a wódz turecki Kara Mustafa widząc grożące niebezpieczeństwo, skierował przeciwko nim najlepsze pułki janczarów wspierane ogniem artylerii tureckiej. Zaczęła się zacięta, żmudna walka o każdy pagórek, każdą winnicę i lasek. Jednocześnie z natarciem prawego skrzydła wojsk sprzymierzonych od Vogelsangu rozpoczęły natarcie wojska rozmieszczone w centrum. Turcy zdołali na pewien czas zatrzymać natarcie piechoty niemieckiej atakującej w centrum, ale Sobieski wsparł Niemców własną piechotą i przełamał opór wroga. Wojska sprzymierzonych posuwały się naprzód. Około godz. 17 wojska tureckie zostały wyparte na równinę. Aby przekonać się, czy teren nie jest zbyt trudny dla szarży kawalerii, Sobieski skierował do ataku chorągiew husarii. Wywołała ona zamieszanie w szykach tureckich i powróciła na pozycję wyjściową. O godz. 18 Sobieski uznał, że nadszedł moment decydujący i rozkazał formować się do ataku wszystkim chorągwiom husarskim i pancernym. Tymczasem Kara Mustafa zgromadził 75% swych sił przeciwko Polakom oraz umocnił główny obóz turecki na Schmelzu oddziałami ściągniętymi z prawego skrzydła. Na północny zachód od obozu stanęła urzutowana w trzech liniach jazda turecka. Turcy zgrupowali tu również dużą liczbę dział. Sobieski osobiście poprowadził 20 tys. jazdy do ataku, który miał rozstrzygnąć bitwę i zadecydować o losie Wiednia. Była to najsłynniejsza w dziejach szarża husarii polskiej. Atakując po lekkiej pochyłości terenu, husaria nabierała coraz większego rozpędu. Za husarią ruszyła kawaleria lewego skrzydła i centrum wojsk sprzymierzonych. W momencie natarcia artyleria turecka otworzyła silny ogień, a ciężka jazda turecka ruszyła na spotkanie pędzącej w szalonym galopie husarii. W starciu czołowym ściana jeźdźców tureckich legła pokotem, a husaria dobywszy koncerzy, zwaliła się na następne szeregi i, prąc je przed sobą, sunęła naprzód. Przerażenie i popłoch ogarnęły Turków. Cała jazda Kara Mustafy, zasławszy gęsto ziemię trupem, ratowała się paniczną ucieczką. Za jazdą poszła piechota turecka. Kara Mustafa ledwie uszedł z życiem. Potężna armia turecka została doszczętnie rozbita. Bronili się jeszcze pozostawieni pod murami miasta janczarowie, ale i oni zostali wyparci przez wojska Karola Lotaryńskiego. Obóz turecki wpadł w ręce Sobieskiego - Wiedeń był wolny. Chociaż bitwę wiedeńską zakończył wspaniały atak jazdy (husarii) polskiej, to jednak zwycięstwo odniesione nad Turkami było w dużej mierze dziełem piechoty i artylerii. Należy dodać, iż przed bitwą byli zaangażowani również saperzy do budowy mostów pontonowych. Bitwa ta jest ciekawym przykładem umiejętnego przystosowania działań do terenu przez sprzymierzonych. W pierwszej fazie walki działała skutecznie piechota wspierana przez artylerię. Dopiero po wyparciu wroga na równinę można było użyć kawalerii. Król Jan III Sobieski jako dowódca wykazał duży talent, umiejętnie kierując przebiegiem walki, w której zostały zniszczone główne siły tureckie, a tym samym zlikwidowane oblężenie Wiednia. Tradycje obchodów świąt wojsk lądowych sięgają okresu II Rzeczypospolitej. Początkowo swe święta obchodziły pułki piechoty, kawalerii, artylerii, saperów, łączności itp. wojsk lądowych oraz niektóre rodzaje broni (artyleria, artyleria przeciwlotnicza, saperzy). Tak było aż do roku 1948, w którym minister obrony narodowej rozkazem nr 115 z 19 lipca 1948 r. ("Dziennik Rozkazów MON" nr 12 z 1948 r., poz. 121) dla upamiętnienia momentów największej chwały bojowej jednostek, dla uczczenia w uroczysty sposób towarzyszy poległych w walkach o wyzwolenie Ojczyzny oraz dla pogłębienia łączności Narodu i Wojska Polskiego - ustanowił Święto Wojsk Lądowych i Szkół Oficerskich Lądowych, przypadające w rocznicę forsowania Odry i Nysy. Tak więc po raz pierwszy w historii Wojska Polskiego główny rodzaj sił zbrojnych miał swe święto. Było to przede wszystkim związane z utworzeniem - zgodnie z rozkazem ministra obrony narodowej nr 0271/org. z 29 listopada 1947 r. - Dowództwa Wojsk Lądowych. Dniem święta miała być pierwsza niedziela po 15 kwietnia. Zalecano go obchodzić uroczyście, przy udziale zaproszonych władz cywilnych, przedstawicieli partii politycznych, związków zawodowych i miejscowego społeczeństwa. Przykładowy program obchodów święta obejmował: capstrzyk i uroczysty apel poległych w przeddzień święta, mszę polową, defiladę, wspólny obiad żołnierski, akademię (poświęconą zobrazowaniu historii walk wojsk lądowych ze szczególnym uwzględnieniem czynów bojowych danej jednostki oraz jej wysiłków i zasług w dziedzinie wyzwolenia oraz odbudowy Polski), a także imprezy artystyczne i sportowe. Jednakże centralnych obchodów Święta Wojsk Lądowych i Szkół Oficerskich Lądowych nie było. W 1949 r. w pierwszą niedzielę po 15 kwietnia przypadała Wielkanoc. Rok później zaś już nie miał kto organizować centralnych obchodów święta, albowiem minister obrony narodowej rozkazem nr 09/org. z 7 lutego 1950 r. nakazał rozformować Dowództwo Wojsk Lądowych. Oficjalnych obchodów święta więc zaniechano. Później przez wiele lat żołnierze wojsk lądowych faktycznie nie mieli swego święta. Obchodziły swe święta jedynie poszczególne rodzaje wojsk lądowych: wojska rakietowe i artyleria, wojska obrony przeciwlotniczej, wojska inżynieryjne, wojska obrony przeciwchemicznej i wojska łączności. Do koncepcji święta wojsk lądowych powrócono przy okazji odtwarzania Dowództwa Wojsk Lądowych. 19 sierpnia 1996 r. decyzją ministra obrony narodowej powołano Grupę Organizacyjno-Przygotowawczą Dowództwa Wojsk Lądowych, na czele której stanął gen. bryg. Józef Flis, a nadzór nad pracami grupy sprawował sekretarz stanu - I zastępca ministra obrony narodowej dr Andrzej Karkoszka. |





Barwy i symbole



Odznaka honorowa ,,HUSARZ POLSKI" jest honorowym wyróżnieniem dla jednostek wojskowych Wojsk Lądowych, kadry i pracowników wojska resortu obrony narodowej oraz grona osób zasłużonych dla Wojsk Lądowych. Odznaka nadawana jest za szczególne osiągnięcia w służbie, pracy szkoleniowo-wychowawczej, społecznej i działalności pomnażającej dorobek oraz chlubne tradycje orężne Wojsk Lądowych. Odznaka honorowa "Husarz Polski" została wprowadzona decyzją nr 300/MON/PSSS Ministra Obrony Narodowej z 9 września 2005 r. Odznakę honorową nadaje Dowódca Wojsk Lądowych, na wniosek komisji opiniującej. Odznakę wręcza się w dniu święta Wojsk Lądowych.
Święta Wojsk Lądowych, w obecności: przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Ministerstwa Obrony Narodowej, Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zaproszonych gości z kraju i z zagranicy, kombatantów, byłych żołnierzy zawodowych oraz kadry i pracowników wojska. Odsłonięcie Pomnika "Husarz Polski" nastąpiło na wieczną pamięć i chwałę Wojsk Lądowych, a uczynili to: Minister Obrony Narodowej Jerzy SZMAJDZIŃSKI, gen. bryg. w st. spocz. Michał GUTOWSKI, Dowódca Wojsk Lądowych gen. broni Edward PIETRZYK.
W 1682 r. Turcja, wykorzystując wybuch wielkiego powstania na Węgrzech przeciwko panowaniu Habsburgów, rozpoczęła przygotowania do wojny z Austrią. Niebezpieczeństwo najazdu tureckiego skłoniło ją przy tym do szukania sojuszników. Najpewniejszego sprzymierzeńca widziano w Polsce, toteż już w zimie z 1682 r. na 1683 r. poseł austriacki rozpoczął starania o zawarcie z nią sojuszu. Król Jan III Sobieski rozumiał, że opanowanie Węgier przez Turków zagrozi południowym granicom Polski.



