|
Rozmowa z szeregowym elewem Edytą Piotrowską, pierwszym w historii zegrzyńskiego Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki żołnierzem służby przygotowawczej do Narodowych Sił Rezerwowych wyróżnionym tytułem honorowym „Wzorowy Elew”.
Michał Romańczuk: Ukończyłaś szkolenie w ramach I-go w tym roku turnusu służby przygotowawczej do Narodowych Sił Rezerwowych. Jak w skrócie opiszesz te cztery miesiące spędzone w Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki w Zegrzu?
Edyta Piotrowska: No cóż, lekko nie było, zwłaszcza przez pierwsze trzy miesiące, w czasie szkolenia podstawowego. Można powiedzieć, że była to solidna lekcja wojska, i wszyscy nieźle dostaliśmy w kość. Rozpoczynając służbę przygotowawczą do NSR miałam nadzieję że nie będzie taryfy ulgowej, i tak właśnie było. Intensywnie, ale też ciekawie, w sam raz dla kogoś kto lubi dynamiczny styl życia.
M.R.: Podsumowaniem szkolenia był egzamin końcowy po szkoleniu specjalistycznym? Jak poszło?
E.P.: Wylosowałam pytania i zadania zgodne z moja specjalnością wojskową, czyli obsługą radiostacji małej mocy. Jednym z zadań było programowanie radiostacji RRC-9200 w trybie FHOP według wytycznych egzaminatora, a następnie jej synchronizacja. Musiałam też wymienić i scharakteryzować parametry fal radiowych oraz opisać czym jest telegram. Otrzymałam ocenę bardzo dobrą, ale nie jestem z siebie w pełni zadowolona, ponieważ mogłam przygotować się nieco lepiej.
M.R.: Za ukończenie szkolenia podstawowego z oceną średnią powyżej 4,51 oraz za bardzo dobre wykonywanie zadań służbowych zostałaś wyróżniona tytułem honorowym „Wzorowy Elew”. To niezwykle prestiżowe i przyznane w Centrum po raz pierwszy wyróżnienie otrzymało wówczas również trzech innych żołnierzy, ale w tym doborowym towarzystwie byłaś jedyną kobietą. Co więcej, ukończyłaś szkolenie podstawowe z najwyższą średnią, dokładnie 5,0. Zasłużenie otrzymałaś odznakę z numerem 1. Czy ten tytuł coś zmienił w Twojej dalszej służbie?
E.P.: Egzamin po szkoleniu podstawowym rzeczywiście poszedł mi bardzo dobrze, ale tytuł i odznaka to tak naprawdę zasługa całego mojego plutonu. Przez te wszystkie miesiące wspieraliśmy się nawzajem, pomagając sobie w różnych sytuacjach, zwłaszcza w czasie szkolenia. Wiem też, że co najmniej kilka osób z plutonu również miało wiedzę i umiejętności na piątkę, ale po prostu zabrało im odrobimy szczęścia. Czy tytuł coś zmienił? Na pewno zmotywował do jeszcze cięższej pracy. Tytuł zobowiązuje, dlatego też starałam się wszystkim udowodnić, że trafił w dobre ręce. I myślę, że to się udało.
M.R.: Jako jedna z nielicznych kobiet również na egzaminie z wychowania fizycznego otrzymałaś ocenę bardzo dobrą. Skąd taka dobra forma?
E.P.: Sport jest moją prawdziwą pasją. Siłownia, pływanie, treningi sztuk walki, późnej doszedł też paintball, obozy survivalowe i uganianie się z bronią po lasach. Poza tym urodziłam się i nadal mieszkam w Bartoszycach, tak więc wojsko i mundur od zawsze były mi bliskie. Chciałam sprawdzić się w służbie, a wysiłek fizyczny jest jej nieodłącznym elementem, dlatego też zawsze dbałam o kondycję. Służba przygotowawcza do NSR była więc dla mnie nie tylko wyzwaniem, ale też jedną z form realizacji własnych zainteresowań.
M.R.: Kolejną są studia?
E.P.: Tak. Jestem studentką II roku w Olsztyńskiej Szkole Wyższej, kierunek pedagogika obronna i survival. Zdobywam tam umiejętności m.in. z zakresu nauczania przysposobienia obronnego i wojskowego w placówkach oświatowych, dlatego też szkolenie w Zegrzu z pewnością okaże się pożyteczne również w perspektywie dalszej edukacji.
M.R.: Swoją przyszłość wiążesz więc ze służbami mundurowymi?
E.P.: Zdecydowanie tak. W czasie przygody z NSR ukończę studia, i spróbuję zostać zawodowym żołnierzem. Bardzo poważnie myślę też o służbie w policji, ale czas pokaże, co wyjdzie z tych planów.
M.R.: Trzymam więc kciuki za ich pomyślną realizację i dziękuję za rozmowę.
Zdjęcia: kpt. Michał Romańczuk
|