| Z pasji do wojska |
| piątek, 26 listopada 2010 13:18 |
|
Edyta Szura: Jest Pani jedną z kilku kobiet, które rozpoczęły służbę przygotowawczą we wrocławskim Centrum. Jaki był motyw podjęcia takiej decyzji? Anna Jabłonkowska: Mam nadzieje, że w przyszłości wstąpię do armii zawodowej, a jak wiadomo jest to najszybsza droga. Trzymiesięczne szkolenie jest swoistym skrótem do osiągnięcia tego celu. Zamiast typowych szkoleń, które trwają o wiele dłużej, dwanaście miesięcy, a nawet dwa lata. Taka opcja była w moim wypadku najlepszym rozwiązaniem. E. Sz.: Jakie wyobrażenia, odczucia towarzyszyły, kiedy przekraczała Pani bramy Centrum? A. J.: W pierwszym momencie nie miałam żadnych oczekiwań. Jednak kiedy zobaczyłam, że otaczają mnie sami mężczyźni, a ja byłam pierwszą kobietą, która przekroczyła bramy Centrum, to poczułam niepewność. Pomyślałam, że jak mam być jedną jedyną kobietą to będzie dziwnie (śmiech). Ale na szczęście się myliłam. E. Sz.: Czy teraz, już po przysiędze, coś się zmieniło? A. J.: Tak, jestem zdecydowanie szybsza w wykonywaniu różnych czynności, a dzięki temu wydłużył mi się dzień. Czynności poranne, które na początku mojej służby zajmowały mi dużo czasu, teraz wykonuję błyskawicznie. E. Sz.: Trudno było dostać się do służby przygotowawczej? A. J.: Według mnie nie było trudno. E. Sz.: Co może Pani zaoferować polskiej armii jako żołnierz? A. J.: Znam język angielski, mogę bez wahania wyjechać na misję, odznaczam się bardzo dobrą sprawnością fizyczną i zaangażowaniem. Oddałam ponad 180 skoków ze spadochronem. E. Sz.: Imponujący wynik, więc ile lat Pani już skacze? A. J.: Jest to zaledwie początek tej pasji. Dopiero rok. E. Sz.: Tym bardziej liczba robi wrażenie. A czym Pani zajmowała się przed wstąpieniem do służby przygotowawczej do Narodowych Sił Rezerwowych? A. J.: W 2009 roku ukończyłam szkołę i przez dziewięć miesięcy zajmowałam się pracą biurową, typowo administracyjną. Jednak zawsze wiedziałam, że chcę zostać żołnierzem. E. Sz.: Trwa kampania promująca Narodowe Siły Rezerwowe. Jakby Pani zachęciła innych młodych ludzi do zasilania szeregów Narodowych Sił Rezerwowych? A. J.: Jest to niesamowita przygoda, ale przede wszystkim jest to prawdziwy sprawdzian i wyzwanie dla każdego, nie tylko pod względem fizycznym. Szkolenie do służby przygotowawczej sprawdza także naszą psychikę i to jak reagujemy w tych niecodziennych warunkach. Choć najważniejsza jest pasja oraz powołanie to wiele można się tutaj nauczyć, i poznać siebie samego. A nauki strzelania już zazdroszczą mi moi przyjaciele, którzy z pasją oddaja się grze w paintball’a. E:Sz.: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów. |












