| Przygoda na całe życie |
|
|
|
| środa, 08 grudnia 2010 12:10 |
|
Szeregowy elew Paweł Blaźniak jest żołnierzem służby przygotowawczej, którą odbywa w 34. Brygadzie Kawalerii Pancernej w Żaganiu. Obecnie kończy studia magisterskie, ale dzięki trwającej w mediach kampanii promującej Narodowe Siły Rezerwowe postanowił zostać żołnierzem. Ma ogromną nadzieję, że jego przygoda z wojskiem nie zakończy się na tych kilku miesiącach. J.N.: Skąd pomysł na wstąpienie do Narodowych Sił Rezerwowych i rozpoczęcie służby przygotowawczej? P.B:. Nie miałem określonego celu w życiu, dlatego kilka miesięcy temu złożyłem podanie w macierzystym WKU, aby uczestniczyć w służbie przygotowawczej. Myślałem o tym, aby pójść do szkoły oficerskiej, ale nie byłem pewien swoich możliwości fizycznych i merytorycznego przygotowania. Dlatego wybrałem służbę przygotowawczą, która będzie dla mnie sprawdzianem. Ponadto pochodzę z rodziny wojskowej i już od najmłodszych lat przejawiałem zainteresowania armią, z kolegami bawiliśmy się w żołnierzy, strugaliśmy karabiny z drewna J.N.: Co zapamięta Pan z pierwszego dnia służby? P.B.: Tłum kandydatów, którzy stali przed bramą i nie wiedzieli, co ich czeka w jednostce wojskowej, kiedy stąd wyjdziemy, czy wytrzymamy do końca, co to jest „ta” wojskowa dyscyplina, były obawy, że będzie się trudno podporządkować rygorowi. J.N.: Mówi się, że wojsko z chłopców robi prawdziwych mężczyzn? Czy zauważył Pan takie zjawisko? P.B.: Tak, wielu z nas przychodząc do wojska nie potrafiło ruszyć miotłą, tutaj dostaliśmy rozkaz uczestniczenia w pracach gospodarczych, każdy z nas chciał czy nie chciał, umiał czy nie, musiał sprostać wymaganiom i nauczyć się chociażby porządkowania. J.N.: Czego uczy wojsko, a czego nie poznałby Pan w cywilu? P.B.: Wielu rzeczy, dla mnie najważniejsze jest jednak wszystko to, co związane jest z budową broni palnej, mechanizmami jej działania po strzelanie i skuteczne prowadzenie ognia włącznie. Nasi koledzy w cywilu nie będą mieli okazji strzelać z kbk AK czy z Beryla. Poznajemy także wiele ciekawych zagadnień teoretycznych, ostatnio uczyliśmy się o historii i tradycjach 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej. J.N.: Czy przychodzą takie chwile, gdy myśli się o porzuceniu munduru? P.B.: Chyba każdy o tym myśli. Zwłaszcza rano kiedy trzeba wstać o piątej, by zdążyć na zajęcia, to zastanawiam się co ja tutaj robię, może czas wracać do domu. Takie myśli pojawiają się także gdy idziemy na zajęcia w pole czy na pas taktyczny, a na zewnątrz temperatura sięga kilkunastu stopni poniżej zera, my stoimy i marzniemy. Są to na szczęście momenty przejściowe, bo gdy rozpoczynają się zajęcia praktyczne każdy z nas przypomina sobie po co tutaj przyszedł. J.N.: Czy trudno było się dostać się do Narodowych Sił Rezerwowych? P.B.: Do NSR dostałem się w bardzo prosty sposób, zainteresowała mnie służba przygotowawcza, więc złożyłem dokumenty w macierzystym WKU i tam mną pokierowano. Wydaję mi się, że każdy kto wykaże zainteresowanie i chciałaby uczestniczyć w takim przedsięwzięciu, to niezbędnej pomocy i wszelkie informacje uzyska w WKU, które następnie skieruje kandydata do przeszkolenia wojskowego. J.N.: Przysięga wojskowa to bardzo podniosła chwila, rodzice i najbliżsi uczestniczący w tym wydarzeniu patrząc na swych żołnierzy czują rozpierającą dumę. Co Pan zapamięta z przysięgi? P.B.: Słowa ministra obrony narodowej Bogdana Klicha: „Musimy zmieniać naszą polską armię, żeby była lepsza, sprawna i jak najbardziej nowoczesna, by szła w tym dobrym kierunku, w kierunku zachodnim.” Tego dnia czułem, że dzięki służbie w NSR będziemy mogli wnieść wkład w tworzenie nowej, efektywnej i dopasowanej do warunków strategicznych armii. J.N.: Jak zachęciłby Pan swoich kolegów, aby wstąpili do Narodowych Sił Rezerwowych? P.B.: Jeśli nie macie pomysłu na życie, nie wiecie co ze sobą zrobić, a siedzicie w domu i się nudzicie, możecie przyjść na kilka tygodni i się sprawdzić, jeżeli Wam się nie spodoba zawsze można zrezygnować. Z drugiej zaś strony może właśnie tutaj odnajdziecie swoją drogę życia i zwiążecie się z wojskiem na dłużej. Rozmawiała: por. Joanna Nowakowska |















