| Spełniając marzenie |
|
|
|
| piątek, 10 grudnia 2010 09:26 |
|
Wcześniej obraz wojska miał oparty na opowiadaniach starszych kolegów z „Zetki” i przekazach telewizyjnych. „To, co mnie uderzyło po pierwszych dniach pobytu w armii to upadek budowanego w mojej wyobraźni wojskowego stereotypu. Stereotypu o powszechnym karaniu i bezsensownej bieganinie oraz bezsensie szkolenia. Poukładany program nauczania podparty solidnym przygotowaniem wykładowców i starania, abyśmy w pełni opanowali podstawy „żołnierki”. Wiadomo, że każdy z nas w różnym tempie opanowuje temat, ale, chcę to podkreślić, jest możliwość spokojnego zapytania o to, czego nie rozumiemy a cierpliwość naszych dowódców pozwala na pełne opanowanie zagadnień. Jeżeli ktoś chce się nauczyć – nauczy się na 100%” – opowiada Bartosz. „Cieszy wyczuwalna chęć pomocy żołnierzom ze strony przełożonych i to, że nie przechodzą oni obojętnie wobec zgłaszanych problemów. Cel dobrego przygotowania do służby w strukturach NSR – nie jest tu jedynie pustym słowem” – drąży temat bohater naszego materiału. Ciekawym jest, jak różne powody wstąpienia do służby i jak różne oczekiwania kierują naszymi adeptami sztuki wojskowej. Od stabilizacji życiowej do przeżywania misyjnych przygód. Niektórzy przyszli z nastawieniem, że po okresie służby przygotowawczej od razu pojadą do Afganistanu. Większość ma jednak zdrowe podejście do życia i zna „przydługie”, ich zdaniem procedury wstąpienia w szeregi żołnierzy zawodowych. Równie zdrowe podejście do tematu ma Bartosz. „Już w WKU się dziwiono, że ja technik – elektryk nie potrafię sobie znaleźć pracy w cywilu. Zdziwienie niektórych wzrosło, kiedy się dowiedzieli, że ja pracę mam i to nieźle płatną. A już tłumaczenie, że wojsko to pasja i że nie wyobrażam sobie siedzącej monotonnej pracy przed komputerem - wywoływało dziwne spojrzenia. Do tego wszystkiego dochodziły komentarze, że już po 4 miesiącach nie wytrzymam i sam zrezygnuję. Człowiek jest przekorny z natury i postanowiłem wszystkim udowodnić, że dam rade, A pierwsze dni pobytu w 2 Brygadzie Saperów jeszcze mnie w tym wszystkim utwierdziły” – opowiada Bartosz. Swoją przyszłość w wojsku określa jednym zdaniem: „Komandosi, straż graniczna i saperzy to kierunki jakie brałem pod uwagę” – podkreśla. Swoje przygotowania do zaliczenia egzaminu fizycznego rozpoczął już w szkole średniej. Ciekawy jest komentarz jego ojca Adama, który mówi: „Martwię się i cieszę zarazem tym pozytywnym szumem wokół mojego syna. Znaczyłoby to, że droga, którą sobie wymarzył od dziecka nabiera realnego kształtu. Cóż może być lepszego w życiu od realizowania się w swojej pasji. Podkreślam, pasji, ale nie szaleństwa. Widząc upór mojego syna w szukaniu dróg dojścia do munduru trochę się niepokoiłem, codzienne treningi, wyrzeczenia, bezowocne starania zostania żołnierzem były zazwyczaj ucinane krótkim „Brak limitów”. Kiedy tylko pojawiła się szansa zostania żołnierzem służby przygotowawczej, syn to skwapliwie wykorzystał. Po wynikach osiąganych w szkoleniu, kolejnych wyróżnieniach do przełożonych, mam nadzieję, że spełni swoje marzenia. Marzenia, które towarzyszą mu od dzieciństwa”. Nie bez znaczenia, są również przyjaźnie zawiązywane niejednokrotnie w trakcie cięższych chwil szkolenia czy przebytych w trakcie marszów kilometrach – jeżeli w takich sytuacjach możesz liczyć na kogoś kto ci pomoże lub rzuci kilka słów otuchy. „ Moim kumplem w wojsku jest i mam nadzieję na długo pozostanie Adrian Bielecki ”. Wspólne marzenia o pracy w służbach mundurowych, wspólne zainteresowania i „normalność” tego faceta niejednokrotnie sprawiły, że był on katalizatorem rozładowującym napiętą atmosferę w „naszym” plutonie. Będzie z niego pociecha w służbie Straży Pożarnej, którą jest żywotnie zainteresowany – określa kolega Bartosz.” Równie ciepło o swoim podwładnym wyraża się jego przełożony st. kpr. Grzegorz Szkutnik: „ prawdziwy pasjonat wojska, z błyskawiczną szybkości opanowujący nawet najcięższy materiał szkolenia wojskowego. Punktualność, uczciwość i szybkość wykonywania rozkazów to cechy wyróżniające szeregowego elewa Wieczorka” – w wojskowych słowach opisuje Bartosza st. kpr. Szkutnik. Nam pozostaje jedynie mieć nadzieję, że „urodzony żołnierz”, jakim jawi się szer. elew Wieczorek znajdzie swoje miejsce w szeregach wojskowych zawodowców i oby wojskowe sito weryfikacji miało wystarczające małe oka, aby nie przepuszczać tego typu samorodków na cywilne wody. Typ człowieka, jakim jest Bartosz da sobie radę w każdych warunkach, dlaczego więc nie w armii, która sobie wymarzył… Tekst i zdjęcia: por. Łukasz Królak |
| Poprawiony: piątek, 10 grudnia 2010 13:18 |















