GplustwitterfacebookYoutube
Tu nas znajdziesz

Dołącz do nas

Klub Wojsk Lądowych    Stara_Strona

Warto zobaczyć

  • twarze_nsr

     

  • patrol

  •  

    MSPO Kielce

    Wystawa_Sila_Zbrojnych

  • Swieto_WL_Superstacja

„Bóg, honor, ojczyzna i rodzina” PDF Drukuj Email
środa, 26 stycznia 2011 13:45

5Rozmowa z Norbertem Kowalczykiem - żołnierzem służby przygotowawczej do Narodowych Sił Rezerwowych (NSR) służącym w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu imienia generała Jakuba Jasińskiego we Wrocławiu.

Edyta Szura: Czym się Pan zajmował przed wstąpieniem do służby przygotowawczej do Narodowych Sił Rezerwowych?

Norbert Kowalczyk: Byłem instruktorem nauki jazdy kategorii B, a  jeszcze wcześniej pracowałem w szkole.

E. Sz.: Jako kto w szkole?

N. K.: Jako nauczyciel.

E. Sz.: Czego Pan nauczał?

N. K.: Nauczałem religii.

E. Sz.: Czyli rozumiem, że studia musiały być jakoś związane z tym przedmiotem?

N. K.: Dokładnie. Jestem magistrem teologii i ukończyłem studia na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

E. Sz.: Skąd pomysł na studiowanie akurat takiego kierunku?

N. K.: Chciałem pogłębiać moje zainteresowanie wiarą, które zaszczepili we mnie moi rodzice i dziadkowie. Niestety potem życie weryfikuje podjęte decyzje. Choć kierunek jest bardzo szeroki, bo są tutaj zawarte podstawy pedagogiki, psychologii oraz socjologii, więc pracy można szukać na różnych płaszczyznach. Jednak najczęściej kończy się to pracą nauczyciela religii. W moim przypadku była to dodatkowo praca w gimnazjum i była to trudna praca. (uśmiech)

E. Sz.: Przede wszystkim chyba trudna młodzież, bo trudny wiek?

N. K.: Tak. Myślę, że najtrudniejszy.

E. Sz.: Co zatem skłoniło Pana do wstąpienia do służby przygotowawczej?

N. K.: Głównie chodziło mi o możliwości rozwoju.  Początkiem tej drogi były właśnie Narodowe Siły Rezerwowe i możliwość uzyskania przeszkolenia. Natomiast w dalszej pespektywie poniekąd, dzięki mojemu wykształceniu  myślę, że mógłbym mieć możliwość  dostania się do służby zawodowej czy kontraktowej.

E. Sz.: Teologia zakłada prawdziwość wierzeń religijnych i określa stosunek Boga do człowieka. A jakie wskazówki można odnaleźć w teologii jeśli chodzi o relacje międzyludzkie?

N. K.: Główne to bez wątpienia 10 Przykazań Bożych, ale przede wszystkim przykazanie miłości. Z tego wszystko będzie wypływało, zatem szacunek dla innych osób, szacunek do tego co inni posiadają. Wiele prawd zawartych w Dekalogu są przecież ujęte w zbiorze przepisów prawnych chociażby w kodeksie cywilnym. Zatem Dekalog jest podstawą wszystkiego. Dla tych którzy wierzą i dla tych, którzy nie wierzą.

E. Sz.: Służba w NSR nie zawsze będzie dotyczyć pomocy bliźniemu w czasie klęsk żywiołowych, być może będzie czas kiedy trzeba będzie stanąć w obronie ojczyzny lub demokracji w innych rejonach świata i wziąć broń do ręki. Nie będzie to stanowiło problemu dla Pana?

N. K.: Ja mam głęboko w sobie zaszczepione poczucie patriotyzmu. Byłem wychowany na lekturze „Potop” czy „Krzyżacy”, do których ciągle zresztą wracam. Napawa mnie wielka duma, kiedy widzę powiewającą na wietrze polską flagę. Boli mnie, gdy polskie symbole nie są szanowane. Bóg, honor, ojczyzna i rodzina – to jest dla mnie najważniejsze.

E. Sz.: Są przecież religie czy związki wyznaniowe, które chociażby świadkowie Jehowy, dosłownie respektują przykazanie „nie zbijaj”. Jaki Pan ma do tego stosunek?

N. K.: Jeśli miałbym się podeprzeć swoją wiedzą na temat katolicyzmu, to dopuszcza ona coś takiego jak wojnę obronną. Oczywiście, że złem i grzechem będzie kiedy postanowimy od tak sobie najechać i zaatakować inne państwa. Ale wojna obronna, kiedy my żołnierze mamy stanąć w obronie ojczyzny i jej obywateli jest jak najbardziej uzasadnione i to swoisty obowiązek.

E. Sz.: Czy miał Pan tu na myśli krucjaty?

N. K.: Nie oceniam, ale nie uważam też, że były dobre. Jan Paweł II napisał encyklikę „Evangelium Vitae", ona w zasadzie normuje większość zasad życia moralnego i etycznego. Porusza ona m. in. temat obrony i promocji życia ludzkiego, co jest przejawem uczestnictwa w misji królewskiej Chrystusa. Dlatego powinna ona mieć charakter posługi miłości, która wyraża się przez świadectwo osobiste, różne formy wolontariatu, oddania, działalności społecznej i zaangażowania politycznego. Obrona ojczyzny to swego rodzaju obrona konieczna, obronę ojczyzny można porównać do ratowania człowieka. Mamy bronić, to jest wyraźnie ukazane w encyklice.

E. Sz.: Jest Pan już we wrocławskim Centrum  prawie cztery miesiące, jakie są Pana spostrzeżenia na temat szkolenia i całego ośrodka?

N. K.: Na początku chciano mnie skierować do Grudziądza,  ale w końcu przydzielono mnie do Wrocławia. Co niezmiernie mnie cieszy, bo poznałem bardzo ciekawych ludzi i mam to szczęście, że trafiłem na bardzo profesjonalnego, i powiem po prostu, bardzo fajnego dowódcę, którego szanuję i podziwiam. Również Wrocław to bardzo ciekawe miasto pełne skarbów architektury. Jestem zadowolony, chociaż  od domu tak daleko, bo  aż dwieście siedemdziesiąt kilometrów.

E. Sz.: Czy już Pan podjął decyzję, co będzie Pan robił po zakończeniu służby we Wrocławiu?

N. K.: Na początku myślę właśnie o jakimś kontrakcie z NSR, a później być w służbie zawodowej w Wojsku Polskim. A następnie, choć to jeszcze odległe marzenie, może przejść do korpusu podoficerów. Ale na razie o tym nie myślę, zobaczę co przyniesie przyszłość.

E. Sz.: Czy czuje Pan już teraz, chociaż jeszcze trochę czasu zostało, że jest dobrze przygotowany, aby służyć w Narodowych Siłach Rezerwowych?

N. K.: Staram się ten czas, który tutaj mam, wykorzystać najefektywniej jak się da. Ciągle zgłębiać wiedzę, która jest nam tu przekazywana, w dużych ilościach. Mamy bardzo dużo zajęć, dlatego siłą rzeczy trzeba przyswajać dużo wiedzy. Ale ja nigdy nie miałem z tym problemu.

E. Sz.: Czyli napięty harmonogram.

N. K.: Tak. Zdecydowanie.(uśmiech)

E. Sz.: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę przede wszystkim spełnienia tych marzeń.

Tekst i zdjęcia: Edyta Szura